07 - ZGŁOŚ SIĘ !

Słyszałem , że nie ma dowcipów o policjantach ...
Mają pecha - bo większość dotyczyła milicjantów .
Z Dedykacją dla:
Alpina , Małego , Babci , Tegesa , Rodzynka vel Runianka  , Maniamania  oraz :

WSZYSTKICH  UŻERAJĄCYM  SIĘ  Z  PÓŁŚWIATKIEM  Z ZASTOSOWANIEM NIEDOSKONAŁYCH  PRZEPISÓW  PRAWA .
PRZY BRAKU SPRZĘTU , Z LIMITEM PALIWA DO LODÓWEK  I  W CIĄGŁEJ OBAWIE
- BO ŁOBUZ MA PRAWA , A POLICJANT NIEKONIECZNIE  ...

 SKRÓCONY SŁOWNIK ŻARGONU POLICYJNEGO W PRZYGOTOWANIU .

*

- Niektórzy z was używają słów których nie rozumieją i potem ludzie się z nas śmieją, a o policji wciąż krążą dowcipy - mówi komisarz na odprawie.

- Czy to alibi do mnie? - pyta jeden z podwładnych. 

- Nie - ty jako tajniak robisz to inkoguto ...

*

Komendant policji zwołał zebranie swoich podwładnych i oznajmia:
- Krąży o nas wiele dowcipów, ale nie przejmujcie się tym.  I tak 99 procent
z nich jest niezrozumiałych. 

*

- Panie komisarzu, podczas dzisiejszej służby nic ważnego nie zaszło , no może ta naga kobieta w parku.
- Zignorowaliście ją ?
- Tak jest . -  ja raz, a kolega dwa razy ! 

*

- Sierżant , dlaczego ten helikopter od 15 minut wisi nieruchomo w
powietrzu ??
- Moze skończyło mu się paliwo..... 

*

Jak 3 policjantów otwiera konserwę?
Siadają wokół stołu, jeden puka w puszkę i mówi:
- Policja! Otwierać. Jesteście otoczeni!

*

Dwaj policjanci wybrali się w podroż służbową. W hotelu jednego zakwaterowano w pokoju numer 23, drugiego - pod numerem 24. Zgodnie z norma
po skończonej pracy wybrali się do kościoła. Kończy się msza, ksiądz mówi:
- Przekażcie sobie znak pokoju.
Obaj mundurowi patrzą na siebie i mówią: - Dwadzieścia cztery, dwadzieścia trzy ... 

*

Policjant pojechał na wczasy do Zakopanego.
- No i jak? Ładnie tam? -- pytają się go koledzy po powrocie.
- Trudno powiedzieć - góry wszystko zasłaniają. 

*

Pod koniec lat siedemdziesiątych (historia AUTENTYCZNA) na Bramie Portowej nowy Fiat 125p kierowany przez kobietę, która go prowadziła jakby nie wiedziała, co to jest prawo jazdy . Nie mogła ruszyć z czerwonego światła. Akurat milicyjna nyska stała niedaleko i z głośników zaczął wydobywać się oficjalny i urzędowy ton:                          - Obywatelko, proszę wcisnąć sprzęgło, czyli pierwszy pedał nożny z lewej, następnie ciągle trzymając wciśnięte sprzęgło, czyli pierwszy pedał nożny z lewej chwycić ręką prawą za gałkę skrzyni biegów, pociągnąć ja do siebie a następnie popchnąć do przodu, a po wrzuceniu biegu objawiającego się zaskoczeniem dźwigni we właściwej pozycji nacisnąć pedał gazu czyli pierwszy pedał nożny z prawej i powoli zwiększać na niego nacisk równocześnie powoli puszczając sprzęgło, czyli pierwszy pedał nożny z lewej aż do momentu ruszenia samochodu. Po kilku nieskutecznych próbach z gasnącym silnikiem i samochodem podrywanym to w przód, to w tył babinka w końcu uderzyła w stojące za nią auto. Wówczas z głośników wydobył się okrzyk:
- Kur.. , mówiłem ci, ze ta głupia pi...  przyp.......  w te skarpetę  !

*

Spotkał policjant znajomego, w trakcie rozmowy tamten mu opowiedział kawał:
- W którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- ???
- W dziewiątym, che, che, che.
 Spodobało mu się, idzie na komendę i opowiada:
- Wiecie w którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- ???
- We wrześniu. 

*

Sierżant pokazuje przyszłym policjantom pistolet maszynowy.

- To jest automat.

- Automat? - dziwi się jeden z aspirantów - A gdzie jest otwór na monetę?

 *

Dlaczego policjanci noszą pałki długie i krótkie ?

- Jeśli idzie dziesięciu policjantów i jeden NASZ to oni wyciągają te krótkie i GO bija. Jeśli natomiast idzie dziesięciu NASZYCH i jeden policjant to on wyciąga ta długa pałkę i ŚLEPEGO UDAJE.

 *

Dwóch policajów leje w parku, nagle jeden mówi:

- Ej stary, co Ty tak bezszelestnie lejesz ?

- Bo leje po spodniach.

- A nie szkoda Ci spodni ?

- Nie, bo leje po Twoich.

 *

Przychodzi policjant do domu, żona otwiera mu drzwi a on od razu łup jej prawego sierpowego na twarz, potem poprawił lewym prostym, żona pobita pyta:

- Co wyście tam dzisiaj robili?

- Uczyliśmy się boksu.

Na drugi dzień. Policjant wraca do domu, żona mu otwiera, a on znowu od razu kopie ją w twarz, potem seria ciosów prostych w przeponę, żona zmaltretowana pyta:

- Stary a coście dzisiaj robili?

- Uczyliśmy się KARATE.

Trzeciego dnia policjant wraca do domu, żona ostrożnie otwiera mu drzwi, patrzy ... a policjant ma rękę na temblaku, twarz pokiereszowana, noga powłóczy, żona przerażona pyta:

- O boże ... a coście dzisiaj robili?

- Uczyliśmy się jeść nożem i widelcem - odpowiada policjant.

 *

- Z czego żyjecie? - pyta policjant jakiegoś podejrzanego typka.

- Z zakładów!

- Co to znaczy "z zakładów"?

- Normalnie. Zakładam się z kimś i wygrywam.

- Zawsze?

- Zawsze!

- No to załóżmy się. Chciałbym się przekonać, czy mówicie prawdę. - Mogę się założyć, że mam na dupie swastykę.

- Nie wierzę - stwierdza policjant.

- Załóżmy się o dychę!

- W porządku.

Poszli do jakiegoś kata. Mężczyzna ściągnął spodnie, wypiął tyłek, a policjant nachylił się nad nim i uważnie go ogląda. Wreszcie z triumfem woła.

- Wygrałem! Nie masz żadnej swastyki! Należy mi się dycha!

Mężczyzna płaci, a policjant zadowolony zauważa:

- No i co się tak chwaliliście, że wygrywacie każdy zakład?

- Bo wygrałem!

- Jak to?

- Widzi pan władza tych pięciu kolesiów po drugiej stronie ulicy? - Widzę!

- Właśnie się z nimi założyłem o trzysta tysięcy, że mi pan władza do dupy zajrzy...

 *

Przychodzi policjant do baru i mówi:

- Poproszę podwójną brandy.

- W mundurze? - dziwi się barman.

- Może być naga, byleby w szklance.

 *

Policjant zatrzymuje kierowcę i mówi:

- Jechał pan z prędkością 100km na godzinę. Nie przyszło panu do głowy, że może pan zderzyć się z innym samochodem?

- Niemożliwe! Na chodniku?

*

Do zataczającego się jegomościa podchodzą dwaj policjanci.

- Dokumenty proszę - mówi pierwszy.

- Nie mam.

- No to idziemy - mówi drugi.

- No to idźcie.

*

- Dlaczego nie byliście w pracy?
- Miałem zapalenie ucha środkowego...
- Nie bujajcie, kapralu, przecież ucho jest lewe i prawe. 

*

Policjant do kolegi:
- Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana ?
- Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj go.
Policjant, podchodzi i pyta:
- Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
- To taka rokokowa kokota.
Drugi policjant pyta:
- I co ci powiedział ?
- Eee tam, to jakiś jąkała. 

*

Na balu.
- Czemu pan tak się szybko kreci? Przecież to wolny taniec!
- Oj nie taki wolny! Na płycie jest wyraźnie napisane "33 obroty na minutę" !

*

- Jak mogliście do tego dopuścić, żeby ten przestępca wam się wymknął !!!
Przecież wyraźnie mówiłem, żebyście obstawili wszystkie wyjścia !!!
- Ale on widocznie wymknął się wejściem ! 

*

Wchodzi policjant do biblioteki, a zdziwiona bibliotekarka pyta się :
- Co, deszcz pada ? 

 *

Dlaczego policjanci noszą szpilkę w klapie?
- Co dwie głowy to nie jedna ! 

*

Zona wysyła męża - policjanta do sklepu po zapałki:
- Tylko kup dobre zapałki, żeby się dobrze paliły -- dodaje.
Po kwadransie policjant wraca, kładzie pudełko na stole i mówi zadowolony:
- Bardzo dobre zapałki. Wypróbowałem w sklepie. Wszystkie się paliły . 

*

W czasach, gdy mieliśmy jeszcze milicje, a nie policje, pewien milicjant
przyniósł do domu wykrywacz kłamstw, który na wypowiedziane kłamstwo
reagował dźwiękiem "Piiii!". W pewnym momencie do domu wbiega synek i mówi :
- Dostałem dzisiaj piątkę z matematyki!
- Piiii! - reaguje wykrywacz.
- No i czego kłamiesz szczeniaku! - krzyczy oburzona matka - Ja dostawałam
w szkole same piątki.
- Piiii!
- No niech będzie - czwórki.
- Piiii!
- No dobra - trójki.
- Piiii!
- No cicho już, przynosiłam same dwoje - odpowiada zrezygnowana matka.
A na to wyrywa się ojciec :
- A jak ja chodziłem do szkoły ....
- Piiii! 

*

Idzie policjant się odlać. Po jakimś czasie wychodzi z krzaków cały osikany.
- Co się stało ? - pyta się kumpel.
- Wyjąłem nie tą pałe. 

*

 Rok 1981. Dwaj milicjanci spotykają leżącego na chodniku pijaka. Pijak:
- Tu Radio Wolna Europa, tu Radio Wolna Europa ...
Błyskawicznie sprawdzają w instrukcji, co należy zrobić w takiej sytuacji.
Po chwili kładą się obok niego i warczą :
- W rrrrrrrrrrrr zzzzzzzzzzzz   -  Zagłuszają. 

*

Idzie sobie policjant i spotyka swojego kolegę, który kopie dol.
- Co robisz ?
- Kopie dołek, bo potrzebne mi zdjęcie od pasa.
Po pewnym czasie wraca i widzi, ze tamten wykopał 5 dołków.
- Po co ci aż piec dołków ?
- Bo potrzebuje 5 zdjęć. 

*

Egzamin w Wyższej szkole policyjnej w Szczytnie:
- Jakiego koloru jest bialy maluch ?
Policjant -  nie wie.
- No niech pan pomyśli, jakiego koloru jest biały maluch.
Po kilku minutach policjant się uśmiecha i mówi :
- Bialy !!!!
- Bardzo dobrze, widać że się Pan stara ! A teraz drugie pytanie: Ile
klamek ma dwudrzwiowy samochód ?
Policjant myśli, myśli, myśli, i wola uradowany :
- Nie ma  !!!    - Jak to nie ma ?    -  ukradli !

*

Policjant rozkłada metr krawiecki na jezdni. Kolega pyta się co robi:
- Niektórzy przyjeżdżają do pracy metrem, ale jak do cholery to robią? 

*

Policjant zamknął się w komórce i przez kilka dni rozbierał swój nowo kupiony samochód na części.
Zona się pyta :
- Po co to robisz ?
- Poprzedni właściciel powiedział mi, ze włożył w niego 5 tysięcy.

*

Idzie policjant z psem, a z naprzeciwka jakiś pijaczek:
- Co to za świnię prowadzisz na smyczy ???
- To nie świnia , to pies - poprawia policjant.
- Nie do ciebie mówię !

*

Policjant do policjanta:
- Ty, czy lotnia to ptak drapieżny?
- Nie wiem. A co?
- No bo wczoraj cały magazynek wystrzelałem, zanim puścił czlowieka. 

*

W księgarni aspirant prosi o cos lekkiego do czytania.
- No... (zastanawia się sprzedawca) - Mamy " W pustyni i w puszczy "...
- Dobra. Wezmę " W puszczy ". 

*

W nocy w koszarach prewencji słychać straszne jęki. Po błyskawicznym śledztwie wykryto w toalecie zomowca, który usiłował sobie wcisnąć do tyłka bułkę .
- Człowieku, co ty robisz? - pyta się dowódca.
- A co ja poradzę, ze dentysta wyrwał mi ząb i kazał jeść druga stroną ... 

*

Rok 1980 . Milicjanci znaleźli w lesie borowika :
- Gadaj gdzie twoi kumple!
Nie chciał powiedzieć to go spałowali . Przynoszą resztki grzyba na komendę:
- Po coście go palowali? - pyta komendant.
- My !?? - palowali ?!? - On spadł ze schodów !!! 

*

Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj policjanci :
- Dokumenty, proszę !
Ksiądz im daje dokumenty.
- Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- Co to jest ?
- Bojler do zakrystii.
- Hmm... Niech Ksiądz jedzie.
Po chwili, policjant pyta się kolegę :
- Ty, co to jest bojler do zakrystii ?
A drugi:
- Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religie .

*

Chłopaki z policji chcieli napić się wódki, ale mieli tylko pięćdziesiąt złotych.
Postanowili dodać zero z tylu. Ale to było trochę mało na ośmiu . Dodali wiec
jedynkę na początku. W ten sposób mieli w jednym banknocie sumę z zapasem na zagrychę . Ale powstał problem - mogą nie chcieć przyjąć takiego banknotu.
Postanowili rozmienić. Ale gdzie? Jeden z nich poszedł do komendanta. Po
chwili wraca zadowolony i mówi :
- Komendant rozmienił na polowe !!! 

*

- Franek! Sprawdź czy w naszym radiowozie działa lewy kierunkowskaz - mówi
policjant do kolegi.
- Działa... nie działa... działa... nie działa... 

*

Siedzi dwóch policjantów nad brzegiem rzeki i się opala, podjeżdża chłop traktorem i pyta:
- Panie władzo przejadę tedy ?
- A pewnie ze pan przejedziesz - odpowiada policjant.
Chłop wjeżdża do rzeki i się topi. Na to jeden policjant mówi ze zdziwieniem do drugiego:
- Ty patrz on się utopił, a kaczce do brzucha sięgało ... 

*

Idzie dwóch policjantów ulica. Zobaczyli leżąca głowę . Jeden z nich pochyla
się, patrzy i mówi do drugiego:
- Ty zobacz, to Heniek.
Drugi na to:
- Co ty! Heniek był wyższy! 

*

Był wypadek na ulicy, policjanci spisują raport. Jeden z nich pisze:
- ... głowa leżała na chodni... hodni...
Kopnął głowę i pisze dalej:
- ...na ulicy. 

*

Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo, to pół darmo.
- Skąd pan wie, ze jestem policjantem, choć jestem ubrany po cywilnemu?
- Bo dzisiaj było już dwóch mundurowych i tez chcieli kupić ten kaloryfer. 

*

Zezowaty policjant zatrzymuje trzech pijanych mężczyzn.
- Nazwisko! - zwraca się do pierwszego, patrząc na drugiego.
- Jan Kowalski - odpowiada drugi.
- Was nie pytałem - mówi policjant do drugiego, patrząc na trzeciego.
- Ja nic nie mówiłem - odpowiada trzeci. 

*

Pijak przechodząc nocą przez cmentarz wpadł do świeżo wykopanego grobu.
Ponieważ nie mógł się wydostać ułożył się wygodnie i usnął. Rano przybył na miejsce policjant na wezwanie grabarza. Stanął nad grobem i zaczął przyglądać się śpiącemu,
który zmarzł i usiłował się okryć marynarką. W końcu pyta:
- Zimno? To po cos się rozkopywał ? 

*

- Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik.
- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonista.
Skonfundowany policjant darowuje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mówi :
- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku. 

*

Wpada policjant do cukierni i mówi:
- Poproszę tort!
- Pokroić na sześć kawałków, czy na dwanaście ?
- Na sześć, bo dwunastu nie zjemy... 

*

W kosmos wysłano małpę i policjanta. Pierwszą kopertę z zadaniami otworzyła
małpa : "Nacisnąć przycisk, włączyć akumulatory, przeprowadzić badania".
Po chwili kopertę przeznaczoną dla siebie otworzył policjant:
"Nakarmić małpę, położyć się spać". 

*

Dwóch młodych policjantów idzie z aresztowanymi do lekarza. Lekarz pyta pierwszego
aresztowanego:
- Jak się pan nazywa?
- Wiesław Maj.
- A pan? - zwraca się do drugiego.
- Zygmunt Maj.
- A wy co? - lekarz pyta policjantów.
- Policjanci z Majami. 

*

Zona do policjanta:
- Czemu chodzisz nagi po pokoju?
- Przecież i tak nikt dziś do nas nie przyjdzie.
- Wiec dlaczego masz na głowie czapkę policyjną ?
- Bo a nuż ktoś do nas wpadnie... 

*

Policjant wchodzi do sklepu i prosi o dwa sznurowadła.
- Jakie?
- Jedno lewe, drugie prawe!

*

Idzie dwóch policjantów. Nagle jeden znalazł lusterko, patrzy i mówi :
- O! moje zdjęcie!
Drugi bierze i mówi:
- No cos ty, to moje zdjęcie!
Pokłócili się i poszli na komendę. Tam trafili na komendanta, który
postanowił autorytatywnie rozstrzygnąć spor. Spogląda i mówi :
- No co wy, chłopcy, swego komendanta nie poznajecie ? A w ogóle, to po cholerę wam moje zdjęcie, co?
I zabrał lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebrał spodnie.
Później córka go pyta :
- Tato, możesz mi dać trochę pieniędzy?
- A weź sobie ode mnie z kieszeni.
Córka poszła, i znalazła w kieszeni lusterko, i wola :
- Mamoooo ! - widziałaś, tato nosi w kieszeni zdjęcie jakiejś laski !
Matka przybiegła, patrzy i mówi do córki :
- Coś ty, to jakaś stara rura !

*

Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę że nie pracujemy - mówi policjant.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Opierdalamy się ... - mówi policjant.
- Opierdalamy się - potwierdza student.
- O !? - Studiujemy - rzecze policjant .
- O nie, tylko ja studiuję . - Stanowczo odpowiada student .

*

- Płaci pani mandat - mówi dwóch policjantów do fajnej laski , jadącej z nadmierna prędkością.
- A czy nie mogłabym zapłacić w naturze ?
- Co to znaczy " w naturze " ?
- No , wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać ...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta :
- Potrzebne ci są majtki ?
- Nie !
- Mnie też nie ... 

*

- Panie komendancie - zwracają się posterunkowi - nie ma pracy, możemy pograć w brydża ?
- Jak boisko jest wolne... 

*

Na środku parkowej alejki stoi młody policjant i płacze. Przechodzień pyta go, czy moze pomoc.
- Ach, proszę pana, zgubił się mój pies patrolowy.
- Nie ma się pan czym przejmować. Z pewnością znajdzie sobie drogę na posterunek.
- Tak. On na pewno, ale ja? 

*

 Rok 1975 . Dlaczego w Wiśle utopiło się dwóch milicjantów ?
- Bo zapalali motorówkę "na pych". 

*

- Co robi milicjant gdy dostanie narty wodne ?
- Szuka pochyłego jeziora. 

*

 Dlaczego milicjanci maja guziki na rękawach ?
- Żeby nie wycierali w nie nosów.
- A dlaczego te guziki się tak błyszczą ?
- Bo wycierają. 

*

- Dlaczego milicjanci nie jedzą ogórków konserwowych ?
- Bo im sie głowy w słoikach nie mieszacza!

W pociągu ludzie opowiadają sobie dowcipy o milicjantach, w tym powyższy. Jakieś dziecko ze zdziwieniem wola do jadącego z nim rodzica: - Tatusiu, ale ty jadłeś wczoraj ogórki... Ogólna konsternacja, w ciszy słychać glos ojca: Tak, synku, ale ja jadłem z beczki... 

*

Przychodzi milicjant do księgarni i pyta:
- Czy ma pani coś Hemingwaya ?
- Mam - odpowiada sprzedawczyni - " Stary człowiek i morze ".
- To ja poproszę " Morze ". 

*

 Rok 1981. Przychodzi milicjant do księgarni i pyta :
- Czy jest Pan Tadeusz?
Sprzedawczyni wola na zaplecze:
- Panie Tadziu, przyszli po pana !

*

Policjant do bibliotekarki:
No niech mi pani da parę książek. Szef mi każe sobie poczytać czasem .
- No to panu znajdę cos lżejszego ...
- Nie, niekoniecznie, radiowozem jestem. 

*

Dlaczego patrole milicyjne składały się z milicjanta i psa?
Co dwie głowy to nie jedna. 

*

Dlaczego milicjanci chodzili trojkami?
Jeden umiał czytać, drugi pisać, a trzeci pilnował naukowców. 

*

Milicjant leży z uchem przy chodniku. Przechodzień pyta:
- Co panu jest, panie władzo ?
Milicjant:
- Płyt słucham. 

*

Wieczorem pod latarnia stoi pijany gość i krzyczy:
- Otwieraj!
Podchodzi do niego milicjant i pyta o co chodzi. Na to gość:
- Zona mnie do domu nie chce wpuścić !!! - i dalej się awanturuje.
Milicjant:
- Niech pan poczeka, ja to załatwię.
- Halo! Milicja! Proszę otworzyć!
cisza...
- Halo! Milicja! Otwierać!
cisza...
- Niech pani nie udaje! Przecież widzę, ze się świeci ! 

*

Pijaczek szuka czegoś w nocy pod latarnia. Podchodzi policjant i pyta co robi.
- Szukam kluczy, które zgubiłem. - odpowiada pijak.
Szukają wiec razem i nic. Pod dłuższej chwili policjant pyta się:
- Czy jest pan pewien, ze tutaj je pan zgubił?
- Nie, ale tu jest najjaśniej ! 

*

Rok 1983. Zomowiec nad rzeką paluje z zapałem żabę. Podchodzi do niego jakiś starszy facet i pyta:
- Co pan paluje tą biedną żabę? Nic panu nie zrobiła !
A zomowiec na to:
- Nie dość ze w moro, to jeszcze podskakuje! (i jebs żabę). 

*

 Był rok 1991 .    IDZIE MILICJANT I MÓWI: " MYŚLĘ WIEC JESTEM " - I ZNIKŁ ... 

*

W nagrodę za dzielną służbę pewien milicjant dostał puchar. Podczas drogi do domu nie zauważył jednak, ze puchar przekręcił mu się dnem do góry. Postawił go na polce, ale kiedy podziwiał go wraz z żoną, zauważyli ze w pucharze nie ma otworu. Za parę dni, podczas odwiedzin kolegi, innego milicjanta, poskarżył mu się ze puchar jest wybrakowany ponieważ nie moze włożyć do niego kwiatów. Milicjant długo oglądał puchar potwierdził obawy, a w końcu zajrzał od spodu i na to:
- Oho, faktycznie wybrakowany! Patrz i denka brakuje! 

*

Rok 1981. Za dziesięć minut dziesiąta, prawie godzina policyjna.
Dwóch zomowców idzie ulica. Spotykają przechodnia. Jeden z nich zaczyna go
bić pałą i kopać.
Drugi pyta:
- Za co ty go właściwie bijesz?
- Ja go dobrze znam! On daleko mieszka. I tak nie zdąży! 

*

Pyta milicjant milicjanta:
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam..
- Kur* ! Jak byłem tam to mi powiedzieli, ze tu.

*

Przychodzi milicjant do sklepu i pyta:
- Czy są karty do gry?
- Są.
- To poproszę ósemkę. 

*

Milicjant zatrzymuje kobietę jadącą zbyt szybko samochodem.
- Nie widziała pani znaku ograniczenia prędkości ?!
Kobieta nachyla się, zagląda pod siedzenie, wyciąga białą łaskę i mówi:
- ja jestem niewidoma...
milicjant:
- a to przepraszam bardzo.. 

*

Chodzi zomowiec dokoła latarni i raz po raz wali w nią pałą . Podchodzi do
niego drugi i pyta:
- Dlaczego tak walisz w tą latarnię ?
- No bo jeszcze jakieś 20 latarni i będę w domu. 

*

Wpada policja do domu, zagląda do lodówki i paluje żonę. Żona przerażona
następnego dnia wymyła lodówkę. Gość wpada, zagląda do środka i znów
paluje żonę. Przez parę dni biedna zona próbowała wszystkich środków, żeby
nie denerwować męża. Wypakowała lodówkę jedzeniem, ale nic nie pomagało.
Któregoś dnia kiedy maż ją pałą okładał, zapłakana pyta o co mu w końcu
chodzi?
A on na to: - Ja cię nauczę gasić światło w lodowce !

*

Milicjant (tak, milicjant nie policjant chociaż nie wiem czy tera jest
miedzy nimi jakakolwiek różnica), patrolując ulice, spotyka swojego kolegę,
który idzie trzymając za skrzydło pingwina.
- Skąd ty wytrzasnąłeś tego ptaka?
- A przyplątał się i nie wiem, co z nim zrobić.
- Jak to co? Zaprowadzą go do ZOO.
Po kilku godzinach milicjant znowu widzi swego kolegę spacerującego z
pingwinem.
- I co, nie byłeś z nim w ZOO?
- Byłem, teraz idziemy do kina. 

*

Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja.
"Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden.
"Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" 

*

Z czego składa się pies milicyjny?
- z milicjanta, smyczy i psa właściwego 

*

Pewnego razu, jeden facet opowiedział drugiemu taki śmieszny dowcip, ze on
pękł ze śmiechu. No i toczy się rozprawa o nieumyślne morderstwo: Sędzia
prosi oskarżonego, aby opowiedział ten dowcip. Facet się wzbrania, mówi, ze
nie chce dalszych nieszczęść. Na to sędzia wyznaczył delegacje: adwokat,
prokurator i milicjant. Zamknęli ich w dźwiękoszczelnej sali i facet
opowiedział. Adwokat i prokurator pękli, a milicjant wyszedł i powiedział,
ze w tym kawale nic śmiesznego nie było. Faceta uniewinnili....
Po roku w prasie ukazała się notatka:
"Na rogu Alei Jerozolimskich i Marchlewskiego z niewiadomych przyczyn pękł
milicjant..." 

*

Ksiądz jedzie do chorego. Zatrzymuje go milicjant:
- bez świateł ? Mandat 50 złotych !
- Synu, jadę do chorego z Panem Bogiem...
- CO ?! we dwóch na rowerze ?! 100 złotych !
Ksiądz płaci, odjeżdża i myśli: "Jakie to szczęście, ze nie wiedział, ze
Bóg jest w trzech osobach" 

*

Rozmawiają zony milicjantów.
- Wiesz, ludzie opowiadają kawały o głupocie milicjantów. Ja czasem myślę,
ze jest w tym odrobina prawdy. Żeby pomoc mojemu staremu, kupiłam leksykon
...
- Ja tez bym kupiła, ale nie wiem czy on to będzie jadł. 

*

W przedziale kolejowym jedzie trzech facetów i policjant. Ponieważ tematy
do rozmowy szybko się wyczerpały wszyscy po pewnym czasie zaczęli się
nudzić. Jeden z pasażerów, chcąc przerwać niemrawy nastrój zadaje swoim
towarzyszom podroży zagadkę:
- Co to jest? Zaczyna się na J i każdy z nas je posiada?
Wszyscy daremnie susza sobie głowy.
- Jedna para butów! - Ogólny śmiech.
- A teraz uważajcie. Zaczyna się na D i nie każdy z nas je posiada? - Znowu
cisza.
- Dwie pary butów! - Znowu wszyscy leja i proszą o dalsze zagadki.
- Co to jest? Jest czerwonego koloru w żółte pasy, wisi nad drzewami i...
- Cha, cha, cha - przerywa mu policjant - To są trzy pary butów! 

*

Dwóch policjantów wybrało się na polowanie. Wracają wcześnie bo nic nie
upolowali. Jeden z nich mówi:
- Wiesz, albo te kaczki za wysoko latają, albo my za nisko psa podrzucamy. 

*

- Dlaczego policjant kazał sobie postawić piec na samym środku pokoju?
- Żeby mięć centralne ogrzewanie. 

*

- Dlaczego policjanci maja opaski na czapkach?
- Wskaźnik poziomu oleju... 

*

Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi:
- Co jest, chyba nie jechałem za szybko?
- Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę.
- Dlaczego mam dmuchać?!
- Bo moje frytki w torbie są za gorące. 

*

Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdża policja:
- Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant.
- A co, zgubił go pan? 

*

Dlaczego, gdy strzelono w głowę policjantowi, ów policjant jeszcze 3 dni
chodził?
Bo kula 3 dni szukała mózgu. 

*

- Co obecnie mówi policjant, kiedy łapię złodzieja na gorącym uczynku?
- Jesteś aresztowany, paragraf dziesiąty, przykazanie siódme! 

*

Egzamin na policjantów. Wchodzi pierwszy. Pada pytanie:
"Co to jest: ma zelówki, sznurowadła i zaczyna się na B?"
Policjant wytęża umysł i po chwili pada odpowiedź:
"Buty!"
"Świetnie, znakomicie, zdał pan!"
Policjant wychodzi dumny, a koledzy nerwowo pytaja:
"Zdałeś?"
"Zdałem!"
"A o co pytali?"
"O buty!"
Wchodzi następny i pada pytanie:
"Co to jest: ma wahadło, wskazówki i zaczyna się na Z?"
Policjant myśli, myśli, aż wreszcie uradowany wola:
"Wiem! SANDAŁY!" 

*

Oczywiście wszyscy wiedza, dlaczego policjanci chodzą dwójkami. Dla tych,
którzy jednak nie wiedza przypominam, ze jeden umie czytać, a drugi pisać.
A teraz do temu :-)
Zachorował ten co umiał czytać i jego partner wyszedł sam na obchód. Patrzy
idzie dwóch podejrzanych osobników. Zatrzymuje i mówi :
- Dokumenty proszę.
Bierze dowody i literuje:
- DOWÓD OSOBISTY.
bierze drugi i czyta :
- DOWÓD OSOBISTY
- Aaaa, to Panowie BRACIA ? 

*

Pijany facet załatwia się na moście. Podchodzi do niego policjant i zwraca
mu uwagę.
- Panie, a tutaj można tak lać?
- A lej pan! 

*

Policjant na posterunku pracowicie okłada palka kasetę magnetofonowa.
- Co robisz? - zainteresował się kolega.
- Komendant kazał mi ja przesłuchać... 

*

Do śpiącego na parkowej ławce podchodzi policjant i potrząsa go za ramie:
- Panie, co to jest? Hotel?
- A co ja jestem informacja turystyczna? 

*

Policjant zatrzymuje kierowcę jadącego pod prąd na jednokierunkowej drodze.
- Ta ulica można jeździć tylko w jednym kierunku!
- A czy ja jeżdżę w dwóch? 

*

Stoi policjant przy automacie z woda sodowa, wrzuca monetę, wypija szklankę
wody, po czym znów wrzuca monetę i tak przez dłuższy czas. Za nim stoi
zniecierpliwiony tłum.
- Panie, pospiesz się pan!
- Po co, przecież na razie cały czas wygrywam! 

*

Zomowcy pojechali na biwak i spotkali tam drużynę harcerzy. Założyli się z
nimi kto sprowadzi z lasu większe zwierze.
Harcerze na drugi dzień przyprowadzili na łańcuchu niedźwiedzia. A zomowcy
- zajączka. Harcerze w śmiech. Zomowcy bez słowa chwycili palki i dawaj lać
zajączka po grzbiecie. Po 5 minutach zajączek wrzasnął:
- Dobra! Przyznaje się! Jestem żubrem! 

*

Przychodzi Zomowiec do domu, wyciąga pale i leje żonę. Ta w krzyk:
- Józek, nie przynoś mi nigdy roboty do domu! 

*

Na przesłuchaniu policyjnym:
- Kto ci uciął język? Gadaj!!! 

*

Dwóch gliniarzy ogłada mecz piłki nożnej. Jeden wychodzi do drugiego pokoju
i słyszy krzyk kolegi "GOOOL!!", a po chwili "DRUGI GOOOL!". Wraca wiec do
pokoju i pyta:
- Kto strzelił?
- Pierwszego van Basten a drugiego Replay. 

*

Idzie dwóch policjantów, patrzą, a tu flegma leży na chodniku. Jeden
podchodzi i mówi do drugiego :
- Ty, patrz broszka !
Drugi bierze flegmę do reki i pokazuje tamtemu :
- Zdawało ci się. To jest wisiorek !

*

Prosimy nie dzwonić w tej sprawie pod 997.