|
*
Sierżant pokazuje przyszłym policjantom pistolet
maszynowy.
- To jest automat.
- Automat? - dziwi się jeden z aspirantów - A
gdzie jest otwór na monetę?
*
Dlaczego policjanci noszą pałki długie i krótkie
?
- Jeśli idzie dziesięciu policjantów i jeden
NASZ to oni wyciągają te krótkie i GO bija. Jeśli natomiast idzie
dziesięciu NASZYCH i jeden policjant to on wyciąga ta długa pałkę i
ŚLEPEGO UDAJE.
*
Dwóch policajów leje w parku, nagle jeden mówi:
- Ej stary, co Ty tak bezszelestnie lejesz ?
- Bo leje po spodniach.
- A nie szkoda Ci spodni ?
- Nie, bo leje po Twoich.
*
Przychodzi policjant do domu, żona otwiera mu
drzwi a on od razu łup jej prawego sierpowego na twarz, potem poprawił
lewym prostym, żona pobita pyta:
- Co wyście tam dzisiaj robili?
- Uczyliśmy się boksu.
Na drugi dzień. Policjant wraca do domu, żona mu
otwiera, a on znowu od razu kopie ją w twarz, potem seria ciosów
prostych w przeponę, żona zmaltretowana pyta:
- Stary a coście dzisiaj robili?
- Uczyliśmy się KARATE.
Trzeciego dnia policjant wraca do domu, żona ostrożnie
otwiera mu drzwi, patrzy ... a policjant ma rękę na temblaku, twarz
pokiereszowana, noga powłóczy, żona przerażona pyta:
- O boże ... a coście dzisiaj robili?
- Uczyliśmy się jeść nożem i widelcem -
odpowiada policjant.
*
- Z czego żyjecie? - pyta policjant jakiegoś
podejrzanego typka.
- Z zakładów!
- Co to znaczy "z zakładów"?
- Normalnie. Zakładam się z kimś i wygrywam.
- Zawsze?
- Zawsze!
- No to załóżmy się. Chciałbym się przekonać,
czy mówicie prawdę. - Mogę się założyć, że mam na dupie swastykę.
- Nie wierzę - stwierdza policjant.
- Załóżmy się o dychę!
- W porządku.
Poszli do jakiegoś kata. Mężczyzna ściągnął
spodnie, wypiął tyłek, a policjant nachylił się nad nim i uważnie
go ogląda. Wreszcie z triumfem woła.
- Wygrałem! Nie masz żadnej swastyki! Należy mi
się dycha!
Mężczyzna płaci, a policjant zadowolony zauważa:
- No i co się tak chwaliliście, że wygrywacie każdy
zakład?
- Bo wygrałem!
- Jak to?
- Widzi pan władza tych pięciu kolesiów po
drugiej stronie ulicy? - Widzę!
- Właśnie się z nimi założyłem o trzysta tysięcy,
że mi pan władza do dupy zajrzy...
*
Przychodzi policjant do baru i mówi:
- Poproszę podwójną brandy.
- W mundurze? - dziwi się barman.
- Może być naga, byleby w szklance.
*
Policjant zatrzymuje kierowcę i mówi:
- Jechał pan z prędkością 100km na godzinę.
Nie przyszło panu do głowy, że może pan zderzyć się z innym
samochodem?
- Niemożliwe! Na chodniku?
*
Do zataczającego się jegomościa podchodzą dwaj
policjanci.
- Dokumenty proszę - mówi pierwszy.
- Nie mam.
- No to idziemy - mówi drugi.
- No to idźcie.
*
- Dlaczego nie byliście w pracy?
- Miałem zapalenie ucha środkowego...
- Nie bujajcie, kapralu, przecież ucho jest lewe i prawe.
*
Policjant do kolegi:
- Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana ?
- Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj go.
Policjant, podchodzi i pyta:
- Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
- To taka rokokowa kokota.
Drugi policjant pyta:
- I co ci powiedział ?
- Eee tam, to jakiś jąkała.
*
Na balu.
- Czemu pan tak się szybko kreci? Przecież to wolny taniec!
- Oj nie taki wolny! Na płycie jest wyraźnie napisane "33 obroty na
minutę" !
*
- Jak mogliście do tego
dopuścić, żeby ten przestępca wam się wymknął !!!
Przecież wyraźnie mówiłem, żebyście obstawili wszystkie wyjścia !!!
- Ale on widocznie wymknął się wejściem !
*
Wchodzi policjant do biblioteki, a
zdziwiona bibliotekarka pyta się :
- Co, deszcz pada ?
*
Dlaczego policjanci noszą szpilkę w
klapie?
- Co dwie głowy to nie jedna !
*
Zona wysyła męża - policjanta do
sklepu po zapałki:
- Tylko kup dobre zapałki, żeby się dobrze paliły -- dodaje.
Po kwadransie policjant wraca, kładzie pudełko na stole i mówi
zadowolony:
- Bardzo dobre zapałki. Wypróbowałem w sklepie. Wszystkie się paliły
.
*
W czasach, gdy mieliśmy jeszcze
milicje, a nie policje, pewien milicjant
przyniósł do domu wykrywacz kłamstw, który na wypowiedziane kłamstwo
reagował dźwiękiem "Piiii!". W pewnym momencie do domu wbiega
synek i mówi :
- Dostałem dzisiaj piątkę z matematyki!
- Piiii! - reaguje wykrywacz.
- No i czego kłamiesz szczeniaku! - krzyczy oburzona matka - Ja dostawałam
w szkole same piątki.
- Piiii!
- No niech będzie - czwórki.
- Piiii!
- No dobra - trójki.
- Piiii!
- No cicho już, przynosiłam same dwoje - odpowiada zrezygnowana matka.
A na to wyrywa się ojciec :
- A jak ja chodziłem do szkoły ....
- Piiii!
*
Idzie policjant się odlać. Po jakimś
czasie wychodzi z krzaków cały osikany.
- Co się stało ? - pyta się kumpel.
- Wyjąłem nie tą pałe.
*
Rok 1981. Dwaj milicjanci spotykają
leżącego na chodniku pijaka. Pijak:
- Tu Radio Wolna Europa, tu Radio Wolna Europa ...
Błyskawicznie sprawdzają w instrukcji, co należy zrobić w takiej
sytuacji.
Po chwili kładą się obok niego i warczą :
- W rrrrrrrrrrrr zzzzzzzzzzzz - Zagłuszają.
*
Idzie sobie policjant i spotyka
swojego kolegę, który kopie dol.
- Co robisz ?
- Kopie dołek, bo potrzebne mi zdjęcie od pasa.
Po pewnym czasie wraca i widzi, ze tamten wykopał 5 dołków.
- Po co ci aż piec dołków ?
- Bo potrzebuje 5 zdjęć.
*
Egzamin w Wyższej szkole policyjnej
w Szczytnie:
- Jakiego koloru jest bialy maluch ?
Policjant - nie wie.
- No niech pan pomyśli, jakiego koloru jest biały maluch.
Po kilku minutach policjant się uśmiecha i mówi :
- Bialy !!!!
- Bardzo dobrze, widać że się Pan stara ! A teraz drugie pytanie: Ile
klamek ma dwudrzwiowy samochód ?
Policjant myśli, myśli, myśli, i wola uradowany :
- Nie ma !!! - Jak to nie ma ?
- ukradli !
*
Policjant rozkłada metr krawiecki na
jezdni. Kolega pyta się co robi:
- Niektórzy przyjeżdżają do pracy metrem, ale jak do cholery to robią?
*
Policjant zamknął się w komórce i
przez kilka dni rozbierał swój nowo kupiony samochód na części.
Zona się pyta :
- Po co to robisz ?
- Poprzedni właściciel powiedział mi, ze włożył w niego 5 tysięcy.
*
Idzie policjant z psem, a z
naprzeciwka jakiś pijaczek:
- Co to za świnię prowadzisz na smyczy ???
- To nie świnia , to pies - poprawia policjant.
- Nie do ciebie mówię !
*
Policjant do policjanta:
- Ty, czy lotnia to ptak drapieżny?
- Nie wiem. A co?
- No bo wczoraj cały magazynek wystrzelałem, zanim puścił
czlowieka.
*
W księgarni aspirant prosi o cos
lekkiego do czytania.
- No... (zastanawia się sprzedawca) - Mamy " W pustyni i w puszczy
"...
- Dobra. Wezmę " W puszczy ".
*
W nocy w koszarach prewencji słychać
straszne jęki. Po błyskawicznym śledztwie wykryto w toalecie zomowca, który
usiłował sobie wcisnąć do tyłka bułkę .
- Człowieku, co ty robisz? - pyta się dowódca.
- A co ja poradzę, ze dentysta wyrwał mi ząb i kazał jeść druga
stroną ...
*
Rok 1980 . Milicjanci znaleźli w
lesie borowika :
- Gadaj gdzie twoi kumple!
Nie chciał powiedzieć to go spałowali . Przynoszą resztki grzyba na komendę:
- Po coście go palowali? - pyta komendant.
- My !?? - palowali ?!? - On spadł ze schodów !!!
*
Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują
go dwaj policjanci :
- Dokumenty, proszę !
Ksiądz im daje dokumenty.
- Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- Co to jest ?
- Bojler do zakrystii.
- Hmm... Niech Ksiądz jedzie.
Po chwili, policjant pyta się kolegę :
- Ty, co to jest bojler do zakrystii ?
A drugi:
- Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religie .
*
Chłopaki z policji chcieli napić się
wódki, ale mieli tylko pięćdziesiąt złotych.
Postanowili dodać zero z tylu. Ale to było trochę mało na ośmiu .
Dodali wiec
jedynkę na początku. W ten sposób mieli w jednym banknocie sumę z
zapasem na zagrychę . Ale powstał problem - mogą nie chcieć przyjąć
takiego banknotu.
Postanowili rozmienić. Ale gdzie? Jeden z nich poszedł do komendanta. Po
chwili wraca zadowolony i mówi :
- Komendant rozmienił na polowe !!!
*
- Franek! Sprawdź czy w naszym
radiowozie działa lewy kierunkowskaz - mówi
policjant do kolegi.
- Działa... nie działa... działa... nie działa...
*
Siedzi dwóch policjantów nad
brzegiem rzeki i się opala, podjeżdża chłop traktorem i pyta:
- Panie władzo przejadę tedy ?
- A pewnie ze pan przejedziesz - odpowiada policjant.
Chłop wjeżdża do rzeki i się topi. Na to jeden policjant mówi ze
zdziwieniem do drugiego:
- Ty patrz on się utopił, a kaczce do brzucha sięgało ...
*
Idzie dwóch policjantów ulica.
Zobaczyli leżąca głowę . Jeden z nich pochyla
się, patrzy i mówi do drugiego:
- Ty zobacz, to Heniek.
Drugi na to:
- Co ty! Heniek był wyższy!
*
Był wypadek na ulicy, policjanci spisują
raport. Jeden z nich pisze:
- ... głowa leżała na chodni... hodni...
Kopnął głowę i pisze dalej:
- ...na ulicy.
*
Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo, to pół darmo.
- Skąd pan wie, ze jestem policjantem, choć jestem ubrany po cywilnemu?
- Bo dzisiaj było już dwóch mundurowych i tez chcieli kupić ten
kaloryfer.
*
Zezowaty policjant zatrzymuje trzech
pijanych mężczyzn.
- Nazwisko! - zwraca się do pierwszego, patrząc na drugiego.
- Jan Kowalski - odpowiada drugi.
- Was nie pytałem - mówi policjant do drugiego, patrząc na trzeciego.
- Ja nic nie mówiłem - odpowiada trzeci.
*
Pijak przechodząc nocą przez
cmentarz wpadł do świeżo wykopanego grobu.
Ponieważ nie mógł się wydostać ułożył się wygodnie i usnął.
Rano przybył na miejsce policjant na wezwanie grabarza. Stanął nad
grobem i zaczął przyglądać się śpiącemu,
który zmarzł i usiłował się okryć marynarką. W końcu pyta:
- Zimno? To po cos się rozkopywał ?
*
- Proszę pana, przejechał
pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik.
- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak
szczerze mówiąc, to jestem daltonista.
Skonfundowany policjant darowuje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę
koledze, mówi :
- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po
polsku.
*
Wpada policjant do cukierni i mówi:
- Poproszę tort!
- Pokroić na sześć kawałków, czy na dwanaście ?
- Na sześć, bo dwunastu nie zjemy...
*
W kosmos wysłano małpę i
policjanta. Pierwszą kopertę z zadaniami otworzyła
małpa : "Nacisnąć przycisk, włączyć akumulatory, przeprowadzić
badania".
Po chwili kopertę przeznaczoną dla siebie otworzył policjant:
"Nakarmić małpę, położyć się spać".
*
Dwóch młodych policjantów idzie z
aresztowanymi do lekarza. Lekarz pyta pierwszego
aresztowanego:
- Jak się pan nazywa?
- Wiesław Maj.
- A pan? - zwraca się do drugiego.
- Zygmunt Maj.
- A wy co? - lekarz pyta policjantów.
- Policjanci z Majami.
*
Zona do policjanta:
- Czemu chodzisz nagi po pokoju?
- Przecież i tak nikt dziś do nas nie przyjdzie.
- Wiec dlaczego masz na głowie czapkę policyjną ?
- Bo a nuż ktoś do nas wpadnie...
*
Policjant wchodzi do sklepu i prosi o
dwa sznurowadła.
- Jakie?
- Jedno lewe, drugie prawe!
*
Idzie dwóch policjantów.
Nagle jeden znalazł lusterko, patrzy i mówi :
- O! moje zdjęcie!
Drugi bierze i mówi:
- No cos ty, to moje zdjęcie!
Pokłócili się i poszli na komendę. Tam trafili na komendanta, który
postanowił autorytatywnie rozstrzygnąć spor. Spogląda i mówi :
- No co wy, chłopcy, swego komendanta nie poznajecie ? A w ogóle, to po cholerę
wam moje zdjęcie, co?
I zabrał lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebrał spodnie.
Później córka go pyta :
- Tato, możesz mi dać trochę pieniędzy?
- A weź sobie ode mnie z kieszeni.
Córka poszła, i znalazła w kieszeni lusterko, i wola :
- Mamoooo ! - widziałaś, tato nosi w kieszeni zdjęcie jakiejś laski !
Matka przybiegła, patrzy i mówi do córki :
- Coś ty, to jakaś stara rura !
*
Zatrzymuje policjant studenta,
legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę że nie pracujemy - mówi policjant.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Opierdalamy się ... - mówi policjant.
- Opierdalamy się - potwierdza student.
- O !? - Studiujemy - rzecze policjant .
- O nie, tylko ja studiuję . - Stanowczo odpowiada student .
*
- Płaci pani mandat - mówi dwóch policjantów
do fajnej laski , jadącej z nadmierna prędkością.
- A czy nie mogłabym zapłacić w naturze ?
- Co to znaczy " w naturze " ?
- No , wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać ...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta :
- Potrzebne ci są majtki ?
- Nie !
- Mnie też nie ...
*
- Panie komendancie - zwracają się
posterunkowi - nie ma pracy, możemy pograć w brydża ?
- Jak boisko jest wolne...
*
Na środku parkowej alejki stoi młody
policjant i płacze. Przechodzień pyta go, czy moze pomoc.
- Ach, proszę pana, zgubił się mój pies patrolowy.
- Nie ma się pan czym przejmować. Z pewnością znajdzie sobie drogę na
posterunek.
- Tak. On na pewno, ale ja?
*
Rok 1975 . Dlaczego w Wiśle utopiło
się dwóch milicjantów ?
- Bo zapalali motorówkę "na pych".
*
- Co robi milicjant gdy dostanie
narty wodne ?
- Szuka pochyłego jeziora.
*
Dlaczego milicjanci maja guziki
na rękawach ?
- Żeby nie wycierali w nie nosów.
- A dlaczego te guziki się tak błyszczą ?
- Bo wycierają.
*
- Dlaczego milicjanci nie jedzą ogórków
konserwowych ?
- Bo im sie głowy w słoikach nie mieszacza!
W pociągu ludzie opowiadają sobie
dowcipy o milicjantach, w tym powyższy. Jakieś dziecko ze zdziwieniem
wola do jadącego z nim rodzica: - Tatusiu, ale ty jadłeś wczoraj ogórki...
Ogólna konsternacja, w ciszy słychać glos ojca: Tak, synku, ale ja jadłem
z beczki...
*
Przychodzi milicjant do księgarni i
pyta:
- Czy ma pani coś Hemingwaya ?
- Mam - odpowiada sprzedawczyni - " Stary człowiek i morze ".
- To ja poproszę " Morze ".
*
Rok 1981. Przychodzi milicjant
do księgarni i pyta :
- Czy jest Pan Tadeusz?
Sprzedawczyni wola na zaplecze:
- Panie Tadziu, przyszli po pana !
*
Policjant do bibliotekarki:
No niech mi pani da parę książek. Szef mi każe sobie poczytać czasem
.
- No to panu znajdę cos lżejszego ...
- Nie, niekoniecznie, radiowozem jestem.
*
Dlaczego patrole milicyjne składały
się z milicjanta i psa?
Co dwie głowy to nie jedna.
*
Dlaczego milicjanci chodzili
trojkami?
Jeden umiał czytać, drugi pisać, a trzeci pilnował naukowców.
*
Milicjant leży z uchem przy
chodniku. Przechodzień pyta:
- Co panu jest, panie władzo ?
Milicjant:
- Płyt słucham.
*
Wieczorem pod latarnia stoi pijany gość
i krzyczy:
- Otwieraj!
Podchodzi do niego milicjant i pyta o co chodzi. Na to gość:
- Zona mnie do domu nie chce wpuścić !!! - i dalej się awanturuje.
Milicjant:
- Niech pan poczeka, ja to załatwię.
- Halo! Milicja! Proszę otworzyć!
cisza...
- Halo! Milicja! Otwierać!
cisza...
- Niech pani nie udaje! Przecież widzę, ze się świeci !
*
Pijaczek szuka czegoś w nocy pod
latarnia. Podchodzi policjant i pyta co robi.
- Szukam kluczy, które zgubiłem. - odpowiada pijak.
Szukają wiec razem i nic. Pod dłuższej chwili policjant pyta się:
- Czy jest pan pewien, ze tutaj je pan zgubił?
- Nie, ale tu jest najjaśniej !
*
Rok 1983. Zomowiec nad rzeką paluje
z zapałem żabę. Podchodzi do niego jakiś starszy facet i pyta:
- Co pan paluje tą biedną żabę? Nic panu nie zrobiła !
A zomowiec na to:
- Nie dość ze w moro, to jeszcze podskakuje! (i jebs żabę).
*
Był rok 1991
. IDZIE MILICJANT I MÓWI: " MYŚLĘ WIEC JESTEM
" - I ZNIKŁ ...
*
W nagrodę za dzielną służbę pewien
milicjant dostał puchar. Podczas drogi do domu nie zauważył jednak, ze
puchar przekręcił mu się dnem do góry. Postawił go na polce, ale
kiedy podziwiał go wraz z żoną, zauważyli ze w pucharze nie ma otworu.
Za parę dni, podczas odwiedzin kolegi, innego milicjanta, poskarżył mu
się ze puchar jest wybrakowany ponieważ nie moze włożyć do niego kwiatów.
Milicjant długo oglądał puchar potwierdził obawy, a w końcu zajrzał
od spodu i na to:
- Oho, faktycznie wybrakowany! Patrz i denka brakuje!
*
Rok 1981. Za dziesięć minut dziesiąta,
prawie godzina policyjna.
Dwóch zomowców idzie ulica. Spotykają przechodnia. Jeden z nich zaczyna
go
bić pałą i kopać.
Drugi pyta:
- Za co ty go właściwie bijesz?
- Ja go dobrze znam! On daleko mieszka. I tak nie zdąży!
*
Pyta milicjant milicjanta:
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam..
- Kur* ! Jak byłem tam to mi powiedzieli, ze tu.
*
Przychodzi milicjant do sklepu i
pyta:
- Czy są karty do gry?
- Są.
- To poproszę ósemkę.
*
Milicjant zatrzymuje kobietę jadącą
zbyt szybko samochodem.
- Nie widziała pani znaku ograniczenia prędkości ?!
Kobieta nachyla się, zagląda pod siedzenie, wyciąga białą łaskę i mówi:
- ja jestem niewidoma...
milicjant:
- a to przepraszam bardzo..
*
Chodzi zomowiec dokoła latarni i raz
po raz wali w nią pałą . Podchodzi do
niego drugi i pyta:
- Dlaczego tak walisz w tą latarnię ?
- No bo jeszcze jakieś 20 latarni i będę w domu.
*
Wpada policja do domu, zagląda do lodówki
i paluje żonę. Żona przerażona
następnego dnia wymyła lodówkę. Gość wpada, zagląda do środka i znów
paluje żonę. Przez parę dni biedna zona próbowała wszystkich środków,
żeby
nie denerwować męża. Wypakowała lodówkę jedzeniem, ale nic nie pomagało.
Któregoś dnia kiedy maż ją pałą okładał, zapłakana pyta o co mu w
końcu
chodzi?
A on na to: - Ja cię nauczę gasić światło w lodowce !
*
Milicjant (tak, milicjant nie
policjant chociaż nie wiem czy tera jest
miedzy nimi jakakolwiek różnica), patrolując ulice, spotyka swojego kolegę,
który idzie trzymając za skrzydło pingwina.
- Skąd ty wytrzasnąłeś tego ptaka?
- A przyplątał się i nie wiem, co z nim zrobić.
- Jak to co? Zaprowadzą go do ZOO.
Po kilku godzinach milicjant znowu widzi swego kolegę spacerującego z
pingwinem.
- I co, nie byłeś z nim w ZOO?
- Byłem, teraz idziemy do kina.
*
Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego
sobie jaja.
"Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden.
"Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!"
*
Z czego składa się pies milicyjny?
- z milicjanta, smyczy i psa właściwego
*
Pewnego razu, jeden facet opowiedział
drugiemu taki śmieszny dowcip, ze on
pękł ze śmiechu. No i toczy się rozprawa o nieumyślne morderstwo: Sędzia
prosi oskarżonego, aby opowiedział ten dowcip. Facet się wzbrania, mówi,
ze
nie chce dalszych nieszczęść. Na to sędzia wyznaczył delegacje:
adwokat,
prokurator i milicjant. Zamknęli ich w dźwiękoszczelnej sali i facet
opowiedział. Adwokat i prokurator pękli, a milicjant wyszedł i powiedział,
ze w tym kawale nic śmiesznego nie było. Faceta uniewinnili....
Po roku w prasie ukazała się notatka:
"Na rogu Alei Jerozolimskich i Marchlewskiego z niewiadomych przyczyn
pękł
milicjant..."
*
Ksiądz jedzie do chorego. Zatrzymuje
go milicjant:
- bez świateł ? Mandat 50 złotych !
- Synu, jadę do chorego z Panem Bogiem...
- CO ?! we dwóch na rowerze ?! 100 złotych !
Ksiądz płaci, odjeżdża i myśli: "Jakie to szczęście, ze nie wiedział,
ze
Bóg jest w trzech osobach"
*
Rozmawiają zony milicjantów.
- Wiesz, ludzie opowiadają kawały o głupocie milicjantów. Ja czasem myślę,
ze jest w tym odrobina prawdy. Żeby pomoc mojemu staremu, kupiłam
leksykon
...
- Ja tez bym kupiła, ale nie wiem czy on to będzie jadł.
*
W przedziale kolejowym jedzie trzech facetów
i policjant. Ponieważ tematy
do rozmowy szybko się wyczerpały wszyscy po pewnym czasie zaczęli się
nudzić. Jeden z pasażerów, chcąc przerwać niemrawy nastrój zadaje
swoim
towarzyszom podroży zagadkę:
- Co to jest? Zaczyna się na J i każdy z nas je posiada?
Wszyscy daremnie susza sobie głowy.
- Jedna para butów! - Ogólny śmiech.
- A teraz uważajcie. Zaczyna się na D i nie każdy z nas je posiada? -
Znowu
cisza.
- Dwie pary butów! - Znowu wszyscy leja i proszą o dalsze zagadki.
- Co to jest? Jest czerwonego koloru w żółte pasy, wisi nad drzewami
i...
- Cha, cha, cha - przerywa mu policjant - To są trzy pary butów!
*
Dwóch policjantów wybrało się na
polowanie. Wracają wcześnie bo nic nie
upolowali. Jeden z nich mówi:
- Wiesz, albo te kaczki za wysoko latają, albo my za nisko psa
podrzucamy.
*
- Dlaczego policjant kazał sobie postawić
piec na samym środku pokoju?
- Żeby mięć centralne ogrzewanie.
*
- Dlaczego policjanci maja opaski na
czapkach?
- Wskaźnik poziomu oleju...
*
Policjant zatrzymuje samochód.
Kierowca odkręca szybę i mówi:
- Co jest, chyba nie jechałem za szybko?
- Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę.
- Dlaczego mam dmuchać?!
- Bo moje frytki w torbie są za gorące.
*
Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdża
policja:
- Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant.
- A co, zgubił go pan?
*
Dlaczego, gdy strzelono w głowę
policjantowi, ów policjant jeszcze 3 dni
chodził?
Bo kula 3 dni szukała mózgu.
*
- Co obecnie mówi policjant, kiedy łapię
złodzieja na gorącym uczynku?
- Jesteś aresztowany, paragraf dziesiąty, przykazanie siódme!
*
Egzamin na policjantów. Wchodzi
pierwszy. Pada pytanie:
"Co to jest: ma zelówki, sznurowadła i zaczyna się na B?"
Policjant wytęża umysł i po chwili pada odpowiedź:
"Buty!"
"Świetnie, znakomicie, zdał pan!"
Policjant wychodzi dumny, a koledzy nerwowo pytaja:
"Zdałeś?"
"Zdałem!"
"A o co pytali?"
"O buty!"
Wchodzi następny i pada pytanie:
"Co to jest: ma wahadło, wskazówki i zaczyna się na Z?"
Policjant myśli, myśli, aż wreszcie uradowany wola:
"Wiem! SANDAŁY!"
*
Oczywiście wszyscy wiedza, dlaczego
policjanci chodzą dwójkami. Dla tych,
którzy jednak nie wiedza przypominam, ze jeden umie czytać, a drugi pisać.
A teraz do temu :-)
Zachorował ten co umiał czytać i jego partner wyszedł sam na obchód.
Patrzy
idzie dwóch podejrzanych osobników. Zatrzymuje i mówi :
- Dokumenty proszę.
Bierze dowody i literuje:
- DOWÓD OSOBISTY.
bierze drugi i czyta :
- DOWÓD OSOBISTY
- Aaaa, to Panowie BRACIA ?
*
Pijany facet załatwia się na moście.
Podchodzi do niego policjant i zwraca
mu uwagę.
- Panie, a tutaj można tak lać?
- A lej pan!
*
Policjant na posterunku pracowicie okłada
palka kasetę magnetofonowa.
- Co robisz? - zainteresował się kolega.
- Komendant kazał mi ja przesłuchać...
*
Do śpiącego na parkowej ławce
podchodzi policjant i potrząsa go za ramie:
- Panie, co to jest? Hotel?
- A co ja jestem informacja turystyczna?
*
Policjant zatrzymuje kierowcę jadącego
pod prąd na jednokierunkowej drodze.
- Ta ulica można jeździć tylko w jednym kierunku!
- A czy ja jeżdżę w dwóch?
*
Stoi policjant przy automacie z woda
sodowa, wrzuca monetę, wypija szklankę
wody, po czym znów wrzuca monetę i tak przez dłuższy czas. Za nim stoi
zniecierpliwiony tłum.
- Panie, pospiesz się pan!
- Po co, przecież na razie cały czas wygrywam!
*
Zomowcy pojechali na biwak i spotkali
tam drużynę harcerzy. Założyli się z
nimi kto sprowadzi z lasu większe zwierze.
Harcerze na drugi dzień przyprowadzili na łańcuchu niedźwiedzia. A
zomowcy
- zajączka. Harcerze w śmiech. Zomowcy bez słowa chwycili palki i dawaj
lać
zajączka po grzbiecie. Po 5 minutach zajączek wrzasnął:
- Dobra! Przyznaje się! Jestem żubrem!
*
Przychodzi Zomowiec do domu, wyciąga
pale i leje żonę. Ta w krzyk:
- Józek, nie przynoś mi nigdy roboty do domu!
*
Na przesłuchaniu policyjnym:
- Kto ci uciął język? Gadaj!!!
*
Dwóch gliniarzy ogłada mecz piłki nożnej.
Jeden wychodzi do drugiego pokoju
i słyszy krzyk kolegi "GOOOL!!", a po chwili "DRUGI GOOOL!".
Wraca wiec do
pokoju i pyta:
- Kto strzelił?
- Pierwszego van Basten a drugiego Replay.
*
Idzie dwóch policjantów, patrzą, a
tu flegma leży na chodniku. Jeden
podchodzi i mówi do drugiego :
- Ty, patrz broszka !
Drugi bierze flegmę do reki i pokazuje tamtemu :
- Zdawało ci się. To jest wisiorek !
*
Prosimy nie dzwonić
w tej sprawie pod 997. |