NA  CHŁOPSKI  ROZUM .  - czyli dowcipy na sieni zbierane ...

*

Kuzyn z miasta odwiedza bardzo zaniedbane gospodarstwo rolne Antka.

- Nic na tej ziemi nie rośnie?

- A no nic - wzdycha Antek.

- A jakby tak zasiać kukurydzę?

- Aaa... jakby zasiać, to by urosła.

 *

Jechał chłop wozem i uderzył konia batem. Koń odwraca łeb i mówi:

- Jak mnie jeszcze raz uderzysz, to ci tak z kopa oddam, że się w lustrze nie poznasz!

Chłop zdziwiony:

- Pierwszy raz w życiu słyszę - żeby koń mówił!

- Ja też - przytaknął siedzący obok chłopa pies.

 

W gospodzie Jasiek pije z kumplami wódkę. W pewnej chwili pryknął! Wie, że to nie wypada, więc wstaje i mówi:

- Wyjdę na chwilę na dwór, bo mi od tego siedzenia noga zdrętwiała.

- No, no - przytakują kumple. - Aż se musiała od tego siedzenia pierdnąć!

 *

Program otwarcia pewnej wystawy rolniczej przedstawiał się tak:

godz. 11:00 - przyjazd nierogacizny i bydła nierogatego.

godz. 12:00 - przybycie zaproszonych gości.

godz. 13:00 - wspólny obiad.

 *

Antek kupuje na targu konia.

- Ile pan chce za niego?

- Tysiąc złotych.

- Przecież on jest ślepy!

- Co?! Przejedź się pan nim, to zobaczysz, czy jest ślepy!

Antek wsiada na konia i zaczyna galopować. Koń pędzi przed siebie na oślep, prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na niego, kończąc w ten sposób życie. Antek wyłazi spod konia i mówi:

- Mówiłem, że jest ślepy!

- Może i ślepy, ale jaki odważny!

 *

Antek poszedł nad rzekę łowić ryby. Rozpalił ognisko i już miał zarzucić wędkę, gdy zauważył kurę idącą w jego stronę. Nie namyślając złapał ją, oskubał, upiekł i zjadł. Nagle patrzy: drogą biegnie sąsiadka i woła: - Antek, nie widziałeś mojej kury?

Antek spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi:

- Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki!

 *

Antek z sąsiadem postanowili zważyć świnię. Ponieważ nie mieli wagi ani odważników, na duży kamień położyli długą deskę. Na jedną stronę deski wprowadzili zwierzę, a na drugą zaczęli kłaść kamienie, aż do uzyskania równowagi. Gdy im się to udało, Antek rzekł zadowolony:

- W porządku! Teraz tylko trzeba zgadnąć, ile ważą te kamienie!

 *

Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi:

- Czy ty wiesz Franek, że moja świnia mówi po francusku?

- Chyba jesteś pijany, albo zwariowałeś!

- Nie wierzysz? To założymy się!

Sąsiedzi poszli do chlewu do świni mówiącej po francusku. Jej właściciel pyta:

- Kaśka, umiesz mówić po francusku?

Świnia nic. Wtedy chłop ją kopnął, a świnia:

- Łi, łi, łi!

* 

W gospodzie przy butelce wódki spotykają się dwaj chłopi. Jeden mówi:

- Mój koń jest bardzo mądry.

- Dlaczego? - pyta drugi.

- Gdy gadam: "Idziesz, czy nie?", to on idzie, albo nie.

 *

Antek radzi się agronoma:

- Mówią, że nawóz sztuczny jest lepszy od naturalnego. A pan jak uważa?

- Trudno powiedzieć, to rzecz smaku.

* 

Przy wódce w gospodzie trzej chłopi przechwalają się:

- Ja - mówi pierwszy - wyhodowałem w tym roku wielkie jabłka. Każde ważyło kilogram!

- Moje jabłka - mówi drugi - były większe. Miały po dwa kilogramy!

- To jeszcze nic - mówi trzeci. - Ja wyhodowałem takie jabłko, że jak wiozłem je furą na jarmark, to wyszedł z niego robal i zeżarł mi konia!

 *

Młody agronom kazał na swoje urodziny zabić świnię. Chłop tłumaczy mu:

- Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi.

- Choćby się i na kolanach prosiła - macie ją zabić!

 *

Jagna zaniepokojona dziwnymi odgłosami dochodzącymi od sąsiada, pyta:

- Co się u was dzieje, kumie?

- Nic. To tylko teściowa śpiewa wnukom kołysanki.

- Chwała Bogu! Już myślałam, że świnia wam zdycha.

 *

Pewnego razu sołtys spogląda na ręce Antka i pyta:

- Gdzieś stracił palce u prawej ręki?

- A no ze dwa roki temu włożyłem rękę koniowi do pyska, żeby zobaczyć ile ma zębów. Wtedy koń zamknął pysk, żeby zobaczyć ile ja mam palców.

 *

W sobotę Jasiek przychodzi do proboszcza i mówi:

- Chcę jutro wziąć ślub z Kaśką.

- Jutro? To niemożliwe, za mało czasu na przygotowanie!

- Wszystko mi jedno, czy ksiądz proboszcz da mi ślub, czy nie. Ja i tak w poniedziałek zaczynam!

 *

Chłopak z miasta ożenił się z dziewczyną ze wsi, lecz bardzo wstydził się jej wiejskiej wymowy. Postanowił wysłać ją do Ameryki, aby tam nabyła manier, a przede wszystkim nauczyła się po "miejsku" mówić. Po kilku tygodniach dziewczyna wraca. Wychodzi z samolotu i woła do męża:

- Heloł bejbi! Heloł bejbi!

- O, proszę, jak ładnie! - myśli mąż.

A ona krzyczy dalej:

- Heloł bejbi! Juści jezdem nazad!

 *

Przychodzi gospodarz do domu i mówi:

- Słuchaj matka!!! Dokupiłem dzisiaj 10 hektarów ziemi.

- Wiem.

- A skąd wiesz????

- Nasz kon się za stodołą powiesił.

 *

Sąsiad widzi sąsiada zbijającego z desek pudła różnej wielkości:

- Po co pan to robi?

- A, bo syn pisał z miasta, że złapał syfilisa, a ja nie wiem jakie to duże.

* 

Chłop wyhodował dwutonowe jabłko. Wsadził je na wóz i zawiózł na targ. Niestety, nie ma na nie chetnych. Wreszcie pod wieczór podchodzi facet i pyta:

- To pana jabłko?

- No!

- To cofnij pan wozem bo mi robak konia zażarł  !

 *

W wiejskiej chacie rozespany chłop mówi do żony:

- Maryśka, albo żeś się odkryła, albo żeś obory nie domknęła...

 *

Wezwał gospodarz weterynarza do chorej krowy. Gdy ten przyjechał, kazał chłopu patrzeć pod ogon, sam zaś zagląda do pyska:

- Czy pan mnie widzi?

- Nie.

- To pewnie będzie skręt kiszek.

*

Stoją dwie krowy na łące i gadają:

- Słyszałaś o chorobie wściekłych krów?

- Słyszałam.

- Szaleją krowy, co?

- Oj, szaleją jak jasna cholera...

- Dobrze, że nam, pingwinom, to nie grozi.

*

Stara Maciejowa udała się do kościoła, ale zapomniała różańca. Kłopot duży, bo z pamięci nijak odmówić go nie może. Tymczasem w ławce przed nią zasiadł stary, suchy i przygarbiony dziadek. Przesuwając dłoń po jego kręgosłupie, sprytna kobieta postanowiła wykorzystać jego wystające kręgi jako paciorki. Gdy już skończyła, dziadek odwrócił się i teatralnym szeptem powiedział:

- Teraz medalik ucałuj.

*

Turysta do Bacy:

- Baco a co wy ten sznurek tak ciągnieta?

- A co mam go pchoć?!

*

Przychodzi turysta do bacy i mówi:

- Baco, jaki wy macie piękny krajobraz.

Na to Baca:

- No, ale byłby jeszcze piękniejszy gdyby góry nie zasłaniały

*

 

Wieść gminna niesie , że ciąg dalszy nastapi !

www.sezamek.com 2005 D.F.