TAJEMNICE POWSZECHNIE ZNANE ...

 Z KAŻDEJ Z NICH PŁYNIE INNA ŻYCIOWA NAUKA ... którą lepiej zachować dla siebie !

SERDECZNE PODZIĘKOWANIA OD JAŚNIE-ŚCIEMNIONEGO GURU DLA NADSYŁAJĄCYCH TEKSTY .

*  

          P. Marysia

  PIERWSZY RAZ … INSTRUKCJA

Ona: Dobrze. A teraz powiedz mi jak to się robi? Tyle o tym słyszałam od koleżanek.

On: Najpierw weź go do ręki.

Ona: ALE OBLEŚNE

On: Zapewniam cię, nie ma w tym nic obleśnego. Chwyć go za główkę jedną ręką.

Ona: Tak? I co dalej?

On: Tak, a później pociągnij drugą ręką.

Ona: Ach tak !?

On: No właśnie, widzisz jak dobrze idzie?

Ona: I co teraz?

On: Teraz possij.

Ona: NO Ty chyba żartujesz

On: Nie, nie żartuję. Zacznij ssać.

Ona: Obleśne. Naprawdę ludzie tak robią

On: Tak.

Ona: Jesteś pewny?

On: Tak, mówiłem ci że jestem doświadczony. Dla mnie to nie pierwszy raz. Uwierz mi. Possij chwilę.

Ona: (ssie) Hmmmmmmmm...

On: No i co ?

Ona: Słonawy w smaku.

On: No, to chyba dobre nie?

Ona: Nawet nie głupie. I co teraz?

On: Teraz rozsuwasz nóżki.

Ona: CO, co ty powiedziałeś ?

On: Rozsuwasz nogi.

Ona: Tak miałeś na myśli?

On: Tak, tylko musisz bardziej odgiąć nogi bo będzie ciężko dojść. Pokażę ci.

Ona: A, rozumiem.

On: Właśnie. I znowu bierzesz go w rączkę.

Ona: Hmmm...

On: Jak go juz wyciągniesz to wsadzasz go do buzi.

Ona: Taaak.

On: Ooo, właśnie tak.

Ona: A co zrobić z tym żółtawym? To też się połyka?.

On: Zależy od upodobania. Można połknąć jak się chce.

Ona: Spróbuję....Hmmmm .... PYCHAAA... Sam spróbuj.

On: Hmm, no nie głupie.

Ona: Hmmmmmm .

On: Popatrz teraz na mnie. Spróbuję wyciągnąć to różowe palcami.

Ona: Ooooo?

On: Czasem są małe problemy. Można sobie wtedy pomóc ustami.

Ona: Hmmmmmmmm

On: Można też trochę possać, to czasami pomaga.

Ona: (ssie) Hmmmmmmmmmmmm

On: Aaa Teraz poszło

Ona: Taaak, czułam.

On: I jak? Smaczne było?

Ona: Muszę się przyznać, że nie głupie.

On: Chcesz więcej?

Ona: Tak, chętnie. Powiedz mi tylko czy to musi być tak cholernie skomplikowane ?

On: No, kochanie, ja ci na to nic nie poradzę.

               Tak się je raki !!!

*

         PANI JOANNA

Gospodarz kupił nowego koguta, który zaraz na podwórku chciał zrobić porządek i pokazać staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponował:

- OK, odejdę jeżeli wygrasz ze mną wyścigi na około studni, 50 okrążeń.

- Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekł młody.

- Dobra, ale wiesz co ja znam teren, daje ci pół okrążenia forów.

Młody kogut pewien zwycięstwa zaraz się rzucił do biegu i tak się gonią, ale odległość pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakaś ręka chwyta młodego koguta za szyje, na pieniek odrąbuje głowę      i słychać :

- Kurcze , to już czwarty pedał w tym miesiącu.

 *

             BANAN

Idzie stary byku po łące z młodym byczkiem. W pewnym momencie młody woła do starego na widok stadka jałówek:

- Chodź podbiegniemy szybciutko i przelecimy parę.

Na co stary:

- Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie szybciutko, tylko po woli, a po trzecie nie parę tylko wszystkie.

*  

    Pan  Krzysztof  z  Pruszkowa 

  Z serii :              Był sobie facet ...

 - który dbał o swoje ciało. Pewnego razu stanął przed lustrem, rozebrał sie i zaczął się podziwiać. 
Ze zdziwieniem stwierdził jednak, iz wszystko jest pięknie opalone oprócz jego członka! 
Nie podobało mu sie to, wiec postanowił cos z tym zrobić.
Poszedł na plaże, rozebrał sie i zasypał cale ciało, zostawiając członka sterczącego na zewnątrz.
Przez plażę przechodziły dwie staruszki. Jedna opierała sie na lasce. Przechodzac obok zasypanego faceta ujrzała cos wystającego. Końcem laski zaczęła przesuwać to w jedna, to w druga stronę.
- Życie nie jest sprawiedliwe - powiedziała do drugiej.
- Czemu tak mówisz ? - spytała tamta zdziwiona.
- Gdy miałam 20 lat byłam tego ciekawa, gdy miałam 30 lat bardzo to lubiłam, w wieku 40 lat juz sama o to prosiłam, gdy miałam lat 50 juz za to płaciłam, w wieku 60 lat zaczęłam sie o to modlić, a gdy miałam 70 to juz o tym zapomniałam.
Teraz, kiedy mam 80 lat, te rzeczy rosną na dziko, a ja kurcze nawet nie
mogę przykucnąć .!!!

*  

              P. Marysia
Postanowiłam wziąć krótki urlop. Uzmysłowiłam sobie jednak, że
przecież wszystko już wykorzystałam. Ba! chyba nawet zalegam szefowi dzień  lub
dwa. Pomyślałam, że chyba najszybciej zmiękczę bossowe serce, gdy  zrobię
coś  tak głupiego, że ten zacznie się nade mną litować! No, bo przemęczona
jestem, przepracowana... zaczyna mi odbijać. Samo życie... Następnego
dnia przyszłam trochę wcześniej do pracy. Rozejrzałam się dookoła... MAM!  Odbiłam
się od podłogi i poszybowałam w kierunku żyrandola; złapałam go mocno... i wiszę!
Wchodzi kolega z biurka obok - i rozdziawia gębę patrząc na mnie  (on ma taki jakiś drewniany wzrok!)
- Ciiiii - szepczę konspiracyjnie - rżnę psychola, bo chcę kilka  dni wolnego od starego. Gram żarówę (!), rozumiesz?
Kilka sekund później wchodzi szef. Już od progu huczy swoim basem,  co ja tam robię u góry. - Ja jestem żarówka! - wypiszczałam.
- No co ty? Chyba cię coś straszy! Weź lepiej kilka dni wolnego  i jedź się gdzieś przewietrzyć.
Wdzięcznie sfrunęłam na podłogę i zaczynam się pakować. Ale kątem oka widzę, że kolega też zaczyna się pakować...!
A gdy szef zainteresowany pyta go: "a pan to dokąd" - kolega odpowiada:
- No do domu... przecież po ciemku nie będę pracować ...

*  

               P. Beata 

 Stefan siedząc do późna w pracy zaczął wspominać stare hipisowskie
 czasy, kiedy to codziennie były nowe panienki, różne używki. Postanowił
 po dwudziestu latach niepalenia trawki w końcu zajarać i powspominać
 stare, dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, w której mieszkał za młodu i
 sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że
 Heniek całkiem dobrze prosperuje.
 - Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś.
 - Stefan, kope lat!
 - Potrzebuję jakie fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem!
 Chciałbym przypomnieć sobie jak to jest.
 - Słuchaj Stefan, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten
 towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
 - Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pomknął szybciorem do
 domu. Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, stara chrapie jak
 niedźwiedź, dzieciaki również, więc postanowił zamknąć się w kiblu.
 Usiadł na sedesie, wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... otwiera
 oczy - patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
 - K...a , ale sprzęcicho się pozmieniało! - pomyślał zdumiony Stefan Po
 szybkim namyśle pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy - ciemno.
 Wypuszcza dym - jasno. Podjarany myli sobie, że jeszcze raz nic nie
 zaszkodzi.  Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno. W tym momencie
 słyszy silne walenie do drzwi kibla.    - Stefan, co Ty tam robisz ? ! 
 - krzyczy strasznie wkurzona żona.  Stefan wrzucił towar do sedesu, spuścił
 wodę i podenerwowany odpowiada :
 - Golę się kochanie!
 - Stefan, trzeci dzień ? !

*

         Kamila

Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"? Autobus jest ekspresowy. Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, ze jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, ze i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja zona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie moze, bo ja do niej jadę. Znaczy, ze jedzie do mojej zony. Moja zona ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji...       - Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?

         Kamila

Siedzi zajączek i coś pisze. Podchodzi wilk:

- Zajączku, co piszesz?

- Doktorat o wyższości zajączków i susłów nad wilkami!

- Ja ci zaraz...!

I za zającem w krzaki. Zakotłowało się i wychodzi potargany wilk a za nim niedźwiedź i suseł :

- Trzeba się było zapytać, kto jest promotorem! - Mówi niedźwiedź .

- A sponsor to co ? - Piskliwym głosem wtrąca suseł .

   

         C.D.N.                                     -  W  imię Ojca i Syna i Ducha Świętego - ENTER !