|
WSPARCIE MORALNE CZYLI ZŁOTE MYŚLI PŁYNĄCE Z KORESPONDENCJI DO MĘDRCA ... - MYŚLI WYDŁUBCIE SOBIE SAMI ! * Siedemnastoletnia Kasia mówi do rodziców : - Jestem w ciąży... Matka rwie włosy z głowy, ojciec łapie za flachę z barku i duszkiem leje w gardło . - Czy ty wiesz chociaż z kim . - Wiem, zaraz do niego zadzwonię... Po pól godzinie pod dom podjeżdża Lamborghini Diablo, wysiada z niego facet pod 40, wita się z nimi i mówi : -Wiem, że państwa córka jest w ciąży, moja sytuacja rodzinna nie pozwala mi ożenić się z nią, ale proponuje układ : - Jeżeli urodzi się dziewczynka, podaruje jej piękną wille ze służbą, kilka samochodów i wpłacę milion na konto $ , - Jeżeli urodzi się chłopiec, zrobię go udziałowcem w moich fabrykach. Natomiast jeżeli państwa córka poroni, nie daj Boże ... Tu wytrąca się ojciec : - Masz tu klucze do naszego domu, przelecisz ja jeszcze raz ! * Nagi mężczyzna stoi przed lustrem i podziwia swoją męskość: - Dwa centymetry więcej i byłbym królem... Na to jego żona zwraca mu uwagę: - Dwa centymetry mniej i byłbyś królową... Na dworcu PKP policjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do Koluszek: - Normalny? - pyta kasjerka. - A co, wyglądam na idiotę? * Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura : - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby... - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nie… On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby... * Blondynka do blondynki: - Ale ty masz ładne zęby! - To po mamie ... - Naprawdę! Pasowały? * Pewien ksiądz zauważył, że jedna ze znajomych zakonnic odrobinę przytyła: - Cóż to siostro Różo ? Przybraliśmy trochę na wadze?? - Ależ nie ojcze. To tylko małe wzdęcie... Miesiąc czy dwa później ksiądz zauważył, że zakonnica przytyła jeszcze bardziej: - Widzę, że jednak siostra trochę przytyła ... - Ależ ojcze, to tylko gazy ... Kilka miesięcy później ksiądz spotkał siostrę Różę pchającą wózek z niemowlęciem... Pochylił się, zajrzał do wózka i rzekł: - Jaki słodki, mały bąk ! * Co mówią uda blondynki po wakacjach ? - Nareszcie razem !!! * Do studenta siedzącego w parku na ławce podchodzi policjant. - Co pan robi na tej ławce? - Kontempluje. - Jak ci przyłożę w , to zaraz będziesz prosto pluł ! Wieczorem żona pyta męża : - Wziąłeś prysznic? - No tak! Ile razy cos zginie, zawsze jest na mnie! Jaka jest różnica między mądrą blondynką a Yeti? - Parę osób widziało Yeti... Dlaczego blondynka chodzi wokół wanny? Bo szuka wejścia. Co zrobić gdy blondynka rzuci w ciebie granatem? Wyciągnąć zawleczkę i odrzucić. * Rozmawiają dwie blondynki: - Wiesz co? Zrobiłam sobie test ciążowy! - I co trudne były pytania? * Idzie
dwóch ludożerców, ojciec z synem, brzegiem morza i zobaczyli kobietę.
Syn na to: * W
szkole pani nauczycielka zadała dzieciom pracę domową - wymyśleć
jakiś fajny * Zadanie:
* Ponieważ
Pan Bóg interesuje się losem studentów, na początku tego semestru
posłał Ducha Św. na Ziemię, aby ten zdał mu relację, jak to
studenci się uczą. Duch Św. rzekł: Wchodzi blondynka do zatłoczonego tramwaju i po chwili wzdycha : - Ale wielki tłok ! Na co stojący obok facet odpowiada z dumą : - To mój !!! * Idzie blondynka ulicą i widzi swoją koleżankę, też blondynkę, która trzyma swoje ucho w kałuży. - Cześć, czemu trzymasz ucho w tej kałuży? A ona na to: - Słucham Bajora. * Ksiądz uczy religii i mówi o Bogu, że Bóg jest absolutnie wszędzie - w górach, w schronisku, w ogrodzie - wszędzie. Z ostatniej ławki mały Jasio się pyta: - Proszę Księdza? Czy u mojego dziadka w piwnicy też jest Pan Bóg? - No pewnie, że jest! - Nie prawda, nie ma, bo mój dziadek nie ma piwnicy! * Tata, mama i synek stoją przed budka z lodami. Tata zamówił lody czekoladowe, mama waniliowe. W tym momencie ojciec z rozmachem trzaska synka w głowę i pyta : - "A ty jakie chcesz, Wielki Łbie ?" Oburzona starsza pani pyta : - "Dlaczego pan go bije i tak wyzywa?!" Ojciec na to: - "Są trzy rzeczy w życiu, które facet chce mieć. Po pierwsze: duży, fajny samochód. Proszę spojrzeć tam na parking. Oto on. Po drugie: wielki, wygodny dom. Widzi pani tamten dom na wzgórzu? To mój. Po trzecie: fajną, ciasną cipkę ... I taką też miałem dopóki Wielki Łeb się nie urodził ! * Przychodzi zajączek do lisicy. - Lisico chcesz zarobić 100$? - Chcę. - To daj mi całusa. Lisica myśli "lisa nie ma w domu a 100$ piechotą nie chodzi". Dała więc zającowi całusa. A zając: - Chcesz zarobić jeszcze 100$ ? - Chcę. - To się rozbierz. Lisica się rozebrała. A zając: - A jeszcze 100$ to chcesz? - Chcę. - No to chodź wykręcimy numerek! No i wykręcili taki numer, że aż zając się spocił. Gdy skończyli zając się ubrał i poszedł do domu. Po jakimś czasie do domu lisicy wpada jej mąż i pyta: - Był zając? - No bbbbybył - mówi lisica przerażona. - A oddal 300 $ ??? * Pewien zamożny człowiek zdecydował się na safari w Afryce. Zabrał ze sobą ulubionego psa dla towarzystwa. Jednego dnia pies pobiegł za motylami i nim się obejrzał, odkrył, że się zgubił... Wędrując po dżungli zauważył lamparta zmierzającego w jego kierunku z oczywistym zamiarem jedzenia lunchu. Pies pomyślał: - O, w mordę, ale wpadłem!. Wtedy zobaczył, że wokół na ziemi leżą jakieś kości i natychmiast siadł przy tych kościach zwrócony plecami do napastnika. Lampart już miał skoczyć, gdy nagle pies krzyknął głośno: - Kurcze, to był naprawdę pyszny lampart. Zastanawiam się, czy jest ich tu więcej? Słysząc to, lampart powstrzymał atak, po cichu cofnął się w zarośla i odbiegł na bezpieczną odległość. - Fiu, fiu! - tak myślał - W ostatniej chwili udało mi się zwiać... Ten pies prawie mnie miał. Tymczasem małpa, która oglądała całą scenę z pobliskiego drzewa, postanowiła, że przehandluje swą wiedzę by zapewnić sobie wdzięczność lamparta. Pies jednak ją zauważył i zrozumiał, że coś jest na rzeczy. Małpa wkrótce złapała lamparta i opowiedziała mu jak było naprawdę. Lampart wściekły, że dał się nabić w butelkę, krzyknął: - Dalej małpa, skacz mi na plecy i wracamy. Zobaczysz, co zrobię temu cwaniaczkowi. Pies zauważył lamparta zbliżającego się z małpą na plecach. Zamiast uciekać, usiadł plecami do napastników i udawał, że ich jeszcze nie zobaczył. Kiedy podeszli wystarczająco blisko, usłyszeli, że pies mówi: - Gdzież u licha jest ta małpa?! Nikomu już nie można wierzyć. Wysłałem ją pół godziny temu by przyprowadziła mi innego lamparta i nadal nici z obiadu!! * "Ciało dopiero przez erotyzm staje się interesujące i symboliczne." (Karol Irzykowski) C.D.N. W imię ... - ENTER ! |
www.sezamek.com 2005 D.F.