ALARM  DLA WISŁY !

Włocławek dn. 19.06.2004

Wywiad  z Wędkarzem  . 39 lat od 1978 r mieszkaniec Włocławka . Wcześniej zamieszkiwał w Płocku . Członek PZW z przerwani od  28 lat . Zawsze związany z Wisłą  . Nieufny w stosunku do polityków . Nie zaangażowany w nic czego nie jest pewny .        

 

Zagadnienia związane z królową polskich rzek to olbrzymi i szalenie rozległy problem . Jej zasobów rybnych i innych bogactw nikt właściwie nigdy nie oszacował . Poza tym istnieją dobra, których nie da się przeliczyć ekonomicznie i gospodarczo . Wiesz, są ludzie łapiący ryby i ludzie wybierający się na ryby , ale nie koniecznie po ryby . To są tacy nawiedzeni wielbiciele natury , którzy bardziej cenią sobie bywanie nad wodą niż zjadanie ryb . Oczywiście uwielbiam łowy i wiem , że tylko ten kto nie zmierzył się z konkretną sztuką w czasie długiego holu nie zrozumie o co chodzi . Popularność wędkowania sama świadczy o tym , że jest to wspaniała sprawa . Wiesz jakie to jest uczucie , kiedy ryba wyciąga ci żyłkę z kołowrotka a ty obawiasz się przystopować hamulec ? Wiele takich doznań jeszcze przed tobą . Ale pamiętaj , że wszystko opiera się na kruchej równowadze i bardzo łatwo jest zmienić się z pasjonata w potwora . Niektórzy z moich kolegów stracili wyczucie i ich celem jest ryba jako łup . Czasami nawet słyszę , że sprzedają swoje zdobycze . To nie są już prawdziwi wędkarze . Mam na szczęście kolegów i przyjaciół którzy myślą i postępują inaczej. Wiesz , chodzi o to aby zmierzyć się z tą rybą , przechytrzyć ją , dać jej i sobie takie same szanse. Ktoś mi powiedział , że łapię tylko głupie ryby – bo te mądre się nie dadzą . W zasadzie chyba tak jest .

Oczywiście bardzo lubię , zwłaszcza te które złapie i zjadam dużo ryb . Nigdy jednak nie zabieram z nad wody więcej ryb niż mogę zjeść . Ale zdarza mi się wypuścić rybę która okazała się godnym przeciwnikiem , a nie tylko dla tego , że nie jest wymiarowa . Zakładam , że taka wspaniała sztuka powinna żyć dalej . Może przekaże swoją siłę i spryt następnym pokoleniom . Wiadomo , że coraz trudniej spotkać okazałe sztuki i nie tyko z powodu odłowów . Wiesz , że w niektórych krajach wymiarami ochronnymi objęte są właśnie duże sztuki a nie drobniczka ?  To ma swoje uzasadnienie . Pomyśl ile jajeczek ikry może złożyć rybka o wadze jednego kilograma , a ile sztuka dziesięciokilogramowa . Poza tym trzeba pamiętać , że skoro taka ryba urosła tak duża , to musi być sprytna i silna . No tak, skoro nie dała się wcześniej złapać …  Jej potomstwo powinno odziedziczyć te cechy .

Miałem szczęcie móc wędkować na jeziorach Kanady i musze ci powiedzieć , że poza wspaniałością i bogactwem tamtejszej natury najbardziej podziwiam tamtejszą dbałość o czystość wód . Bez żadnej przesady mogę powiedzieć , że mimo tak wielkiej mieszanki narodowości , ci ludzie czują wielki respekt i szacunek dla całej przyrody .

No nie , Indianin nauczył mnie tylko filetowania ryb .

Wszyscy ludzie doceniają tam chyba to , jak wielkie znaczenie ma zachowanie tego bogactwa .  

Z czystością wód jest podobnie jak ze zdrowiem człowieka .Tak to już jest , że zaczynamy zwracać na to uwagę gdy odczuwamy skutki jego braku . Każdy lubi pospacerować brzegiem czystej rzeki i wykąpać się w jej chłodnym nurcie w upalne lato . Podziwiamy żagle i ptaki na powierzchni wody . Wielu mieszkańców Włocławka przekracza Wisłę kilka razy dziennie i nawet jej nie zauważa . Dla nich jej obecność jest rzeczą tak normalną i pospolitą jak obecność słońca na niebie . Na pewno są grupy ludzi i do takiej ja należę , którzy interesują się nią bliżej . Każdy kto lubi wędkować lub żeglować musi w którymś momencie zacząć zwracać baczną uwagę na kondycję i zdrowie Wisły . Jakość wody w Wiśle jest od lat badana i klasyfikowana do trzech klas czystości . Wiesz co to znaczy ?
 I klasa - to wody czyste nadające się do picia, do wykorzystania przez przemysł spożywczy i farmaceutyczny oraz do hodowli szlachetnych gatunków ryb. Wisła posiada I klasę czystości na razie jedynie u swoich źródeł. Ale jest jeszcze kilka lokalnych miejsc i to niedaleko nas .
 II klasa - są to wody nadające się do chowu i hodowli zwierząt gospodarskich oraz na potrzeby rekreacyjne. Pływać można – pić nie radzę .
 III klasa - to wody nadające się do zaopatrzenia zakładów przemysłowych i nawadniania terenów rolniczych i ogrodniczych.
Występują jeszcze wody pozaklasowe, nadmiernie zanieczyszczone, nie odpowiadające normom. Niestety, Wisła na kilku odcinkach ma właśnie wodę tej klasy . Tu można nabawić się w najlepszym razie wysypki .

 To co jestem w stanie sam zaobserwować będąc nad wodą prowokuje do głębszego zainteresowania . Dopiero w tym momencie można dostrzec jak kontrowersyjny to temat i jak trudny . Łapiąc mniejsze ilości ryb zastanawiam się nad przyczynami . Niestety poszukiwania informacji są dość trudne . Czasami  są to artykuły w naszej prasie , lub publikacje ludzi ze świata nauki . Najczęściej zainteresowanie mediów tymi sprawami poza prasą wędkarską , prowokowane są na przykład inwestycjami związanymi z Wisłą . Niespodzianką jest jednak to , że zdania fachowców bywają skrajnie odmienne . Dobrym przykładem może tu być spór powstały wokół programu budowy systemu tam . Osobiście zainteresowałem się tym zaniepokojony zniknięciem miętusów w mojej rzece . To bardzo specyficzne paskudy i nie raz doprowadzały mnie do szewskiej pasji . Nigdy jednak wcześniej nie pomyślałem , że może ich tu po prostu nie być . O miętusach pogadamy odrębnie . Łapałem duże sumy koło Dobrzynia  i nad Wartą , ale takich przejść jak z tymi paskudami nie było.

 Z przyczyn finansowych nie zrealizowano  zamysłu budowy tam ale nie mam dziś pewności , czy to źle . Wędkarze twierdzą że inżynierom zależy na tym aby z Wisły zrobić kanał burzowy. Dlatego betonują brzegi i wycinają drzewa. Tym czasem , jak dowodzą ekolodzy w całej Europie panuje trend do naturalizacji rzek, aby powróciło do nich życie biologiczne. Udrożnienie rzek dla żeglugi i zabezpieczenie przed podwoziami . Z punktu widzenia wiedzy i stopnia rozwoju techniki cele te wydają się jak najbardziej racjonalne, stąd też stanowią główne powody powstawania inwestycji hydrotechnicznych takich, jak zbiorniki zaporowe czy obwałowania rzek. Jednak uwadze hydrotechników uchodzi fakt, iż od stulecia zmieniło się diametralnie otoczenie rzek.

Niepokoi mnie bardzo co stanie się z tym delikatnym i wspaniałym rzecznym światem , jeżeli ludzie dziś podejmujący tak ważne decyzje popełnią błąd . Oficjalnie wiadomo że :

„ Zbudować stopień w Nieszawie trzeba, ministerstwo jest natomiast przeciwne pełnej kaskadyzacji Wisły, jako koncepcji szkodliwej dla środowiska. Opowiada się natomiast za wybudowaniem stopnia w Nieszawie z założeniem technicznym, że jest to ostatni stopień na rzece. Ponieważ minister środowiska nie zawsze musi mieć rację, zadanie opracowania koncepcji powierzono najwybitniejszym ekspertom z dziedziny ochrony przyrody i hydrotechniki. Wszyscy zgodnie rozstrzygnęli, że ten wariant jest najlepszy z możliwych. Koncepcja programowo - przestrzenna powinna powstać w ciągu jednego roku. Zostanie ona następnie przedstawiona do konsultacji społecznej, nie pomijając żadnego ze środowisk lokalnych ani żadnej ze społecznych organizacji. Wydaje się, że tym sposobem jesteśmy w stanie wygenerować takie rozwiązanie techniczne, które będzie optymalnie chroniło bogactwa przyrodnicze, a najważniejsze, iż zapobiegnie katastrofie, która mogłaby mięć nieobliczalne skutki dla Włocławka, Nieszawy, a także całego środowiska, bowiem w przypadku awarii odpady i osady nagromadzone za tamą we Włocławku ostałyby uwolnione i spłynęłyby do Bałtyku. Na ministrze środowiska spoczywa odpowiedzialność za podjęcie właściwej decyzji, natomiast Rada Ministrów już ja przyjęła pozytywnie. „

Z tego bardzo oficjalnego doniesienia dowiaduję się jednak , że w zbiorniku zaporowym w którym często wędkuję , pływam i który uważam za niekłamany skarb Włocławka  jest olbrzymią babą ekologiczną . Sam powiedz , czy to nie jest smutne  ?  

Inne fakty mogą  jednak pocieszyć, że wszystko zmierza ku poprawie, powstają nowe mechaniczne i biologiczne oczyszczalnie, poziom wypuszczanych do Wisły ścieków w ostatnich  latach zmniejszył się odczuwalnie. Wisła jest ogromnym ekosystemem, w którym żyją nie tylko ryby, ssaki, płazy, gady, ale i bytuje 2/3 wszystkich gatunków ptaków w Polsce, w tym wiele rzadkich i zagrożonych w Europie i w Polsce. Miałem ciekawą przygodę z zaskrońcem mieszkającym na brzegu zalewu . Wyobraź sobie , że moją torbę stojącą przy linii trzcin wybrał sobie na miejsce drzemki . Mój kolega po kiju okazał się strasznym żarłokiem i chciał podebrać mi kanapki . Tak się wystraszył, że już nigdy tego nie zrobi . Nad wodą każdemu dopisuje apetyt . Zaskrońca nie podejrzewam o zainteresowanie kanapkami , raczej buszował w poszukiwaniu żabek . Odwiedzając takie ustronne miejsca trzeba pamiętać , że wchodzimy na terytorium sławiące dom wielu stworzeń . Ich istnienie zależy od zachowania naturalnych żerowisk i lęgowisk w środkowej dolinie Wisły. Długo można opowiadać o ciekawych spotkaniach z różnymi zwierzętami . Królują tam zazwyczaj ptaki . Do najbardziej zagrożonych gatunków , których liczebność na całym terytorium Polski nie przekracza od 50 do 60 par należą: rybitwa białowąsa, kulon, mewa mała i mewa czarnogłowa. Pamiętaj zawsze , że jeżeli buszując w chaszczach nad brzegiem natrafisz na jakiekolwiek  gniazda – musisz natychmiast po cichutku stamtąd odejść . To jest tak , jakbyś komuś wszedł do jego sypialni w środku nocy . Ptaki bardzo boją się ludzi i to nie bez powodu niestety . Mogą się tak przerazić , że porzucą własne gniazda i jaja .
Dzikie nadrzecze, wiślane lasy łęgowe są najbogatszym w gatunki zwierząt i roślin środowiskiem leśnym w Europie, będącym odpowiednikiem fragmentów lasów deszczowych strefy tropikalnej. W łęgu wiślanym znajduje schronienie przeszło 60 procent wszystkich gatunków ptaków śródlądowych naszego kontynentu.
Na trzecim miejscu obok Puszczy Białowieskiej, Bagien Biebrzańskich, środkowy odcinek Wisły od Zawichostu do Płocka jest dzisiaj przykładem unikatowego krajobrazu dużej dzikiej rzeki. Dalej zaczyna się nasz zbiornik zaporowy . Niby sztuczny , ale czy to interesuje żyjące tam stworzenia ?

Rzeczą oczywistą jest fakt , że nie da się traktować odcinka Wisły we Włocławku jak odrębnego zbiornika . Każde większe wydarzenie w jej wodach w górze nurtu wcześniej czy później do nas dotrze . Pocieszające są na przykład takie doniesienia jak to z Warszawskiej prasy :

„Wisła nadaje się do kąpieli ! Potwierdzają to najnowsze wyniki badań sanepidu, do których dotarliśmy jako pierwsi.. Dwa lata temu, podejrzewając, że wiślana woda nie jest taka zła, jak się wszystkim wydaje, zrobiliśmy eksperyment: złowioną rybę daliśmy do badań weterynaryjnych. Wynik zaszokował wszystkich. Żadnej salmonelli, gronkowca, bakterii coli i drobnoustrojów chorobowych. Jednym słowem - nic, tylko jeść. W tym roku sanepid postanowił więc, że zbada czystość rzeki. Wyniki zaskoczyły pracowników stacji. Bakterii coli jest dużo mniej, niż dopuszczają normy. Również zawartość amoniaku i żelaza jest sporo niższa.
Jeśli nic złego się nie stanie i ponowne badania prowadzone tuż przed wakacjami wykażą, że Wisła dalej jest czysta, sanepid dopuści do kąpieli w niej. „

Są także inne aspekty sprawy . Oto urywki artykułów z lokalnej prasy .

„ W Nieszawie, niewielkim miasteczku nad Wisłą, ludzie szykują się do wojny. Przepędzą każdego ekologa, który pojawi się tu, aby protestować przeciwko budowie tamy. Jeżeli rząd wycofa się z inwestycji, to niektórzy deklarują, że nawet pójdą na Warszawę. „

„ Nasi rodzice żyli z rzeki . W Wiśle były jeszcze łososie i jesiotry. Mój wuj pamięta jak przed wojną złapano jesiotra, który był tak długi, że ogon zwisał mu z wozu. Musiał mieć prawie cztery metry. Teraz w rzece ryb jest coraz mniej, a wyrosła na rybackich tradycjach społeczność skazana jest na wegetację . „

W zimie, gdy przestaje kursować prom, chcąc przeprawić się przez Wisłę, trzeba jechać aż do Torunia lub Włocławka. Nieszawianie z zazdrością patrzą na odległy o osiem kilometrów Ciechocinek, gdzie o pracę dużo łatwiej, a wyjątkowy mikroklimat napędza co roku miliony złotych za sprawą tysięcy kuracjuszy.”

Gdy przed trzydziestu laty ukończono zaporę, elektrownię i zbiornik we Włocławku, wydawało się, że i dla Nieszawy nastaną lepsze czasy. Czy wiesz , że to miasteczko jest bohaterem filmu „ Wiosna panie sierżancie „ ? Jeżeli kiedyś będziesz miał okazję to koniecznie musisz go obejrzeć . Wspaniale pokazuje unikalny klimat nadwiślańskiego życia . Stało się inaczej. Turystyki jak nie było, tak nie ma do dziś, pracy  nie starcza nawet dla miejscowych, a dno zbiornika stało się jednym wielkim ściekiem, gdzie już od dawna tyka wielka bomba ekologiczna. Tak jak Warszawiacy śmiali się kiedyś z mieszkańców Płocka , że piją ich

„ siuśki ”- tak niektórzy Wrocławianie żartowali z Nieszawian . Pamiętaj zawsze , że rzeka nie stoi w miejscu . Ona żyje własnym rytmem i nie można naszego kawałka odrywać od reszty .

 Niestety , ale w ogóle problem czystej wody dotyka wiele miast . Nasza woda pochodzi ze studni głębinowych i jest naprawdę niezła . Wiesz , że woda w Płocku pobierana jest właśnie bezpośrednio z Wisły ?  Herbatka wypita w Płocku nie smakuje tak jak u nas . Zauważyłeś na pewno , że brzegi wciąż się zmieniają . Znajdujesz ciekawe i zaciszne miejsce z głębszą wodą . No wiesz , kilka większych kamieni , jakieś powalone z brzegu stare drzewo a za tym wszystkim w zagłębieniu grasują ryby . Oczywiście wracasz w takie miejsce kilka razy i mówisz , że jest to twoje łowisko . No jak coś większego złapiesz , to nawet zaczynasz się obawiać żeby inni wędkarze go nie znaleźli . Ale za którymś razem Wisła robi ci psikusa . W twoim miejscu jest piaskowa łacha a po kamieniach nie ma nawet śladu . Rzeka jest potężna i bardzo groźna . Potrafi przenosić olbrzymie masy piasku i kamieni . Wymywa to z brzegów i dna . Erozja dna grozi zimą powstaniem wielkich zatorów lodowych. Pokażę ci zdjęcia jak olbrzymie potrafią być zwały kry na Wiśle .  Jakby tych nieszczęść było mało, na skutek pracy elektrowni na stopniu u nas w Wiśle obserwuje się dobowe wahania wysokości poziomu rzeki przekraczające jeden metr. Wpływają one zabójczo na ryby w okresie tarła. To samo zjawisko występuje w górze rzeki daleko za Płockiem . Wędkowałem mniej więcej koło miejscowości Borowiczki . Wyobraź sobie moje zdziwienie gdy po niespełna kilku minutach opadania poziomu wody zobaczyłem moczone od kilku godzin przynęty na piasku . Wysychanie złożonej ikry, gdy poziom rzeki raptownie się obniża pozostawiając odsłonięte szuwary, to problem nie tylko okolicznych wędkarzy. Przecież ryby nie mogą odbywać tarła w nurcie . Potrzebują spokojnej i płytkiej wody .

Jednak potęga rzeki powoduje , że niebezpieczeństwo dla ludzi może dopiero nadejść. Tuż przed włocławską tamą dno Wisły obniżyło się o blisko 3 i pół metra, sama tama jest w złym stanie. Po niezbędnych pracach zabezpieczających specjaliści dali jej jeszcze 8 do 12 lat życia. Potem może nastąpić katastrofa. Po przerwaniu tamy fala uderzeniowa doszłaby do oddalonego o 30 kilometrów Ciechocinka najwyżej w dwie godziny, zalewając po drodze tereny, na których żyje 2 tysiące ludzi. W bezpośrednim zagrożeniu znalazłyby się też zakłady "Anwil" i "Nobiles". Woda mogłaby przerwać przebiegające tędy nitki rurociągów...

Wolę sobie tego nie wyobrażać . Nie ma zbiornika przed tamą i tych wszystkich wspaniałych miejsc na jego brzegach . Cały Włocławsko –Gostyniński Park też z czasem przestał by istnieć . W lasach jest mnóstwo małych jezior . Takie oczka w środku głuszy to coś wspaniałego . Obawiam się , że obniżenie poziomu wody w zalewie spowodowało by też ich wyschnięcie . Jak widzisz Wisła to nie tylko woda która płynie do morza . To jest wszystko co ją otacza …

 Ze zgrozą czytam artykuły takie jak ten o tytule „Koparką po rybach" :

 Na brzegach w korycie Wisły pracuje ciężki sprzęt. Spychacze i koparki równają dno, prostują brzegi i przekopują betonowe progi. Niszczą kryjówki będących pod ścisłą ochroną rzadkich gatunków strzebli, głowaczy i ślizów oraz ikrę i narybek pstrągów. To zbrodnia! -alarmują ekolodzy.-Wiosną może się okazać, że górna część rzeki jest biologicznie martwa. -Te prace są konieczne. Według ekologów i wędkarzy w Wiśle już mogło zginąć 80proc.ryb! Spychacze i koparki zasypując naturalne drogi ucieczki ryb, gadów i płazów wgniatają je w kamienie i rozjeżdżają gąsienicami. Niszczą tarliska, co grozi katastrofą ekologiczną.

Naprawa koryt rzek prowadzona jest w ramach ogólnopolskiego programu usuwania szkód powodziowych.. Pieniądze na inwestycje pochodzą z funduszy europejskich i mają być wydane do 2005r. Zapewne stąd bierze się pośpiech w budowie bez zachowania podstawowych wymogów ochrony środowiska. 

Lub taki dotyczący Płocka , naszego strasznie trującego sąsiada - o tytule „Cuchnące trzęsawisko „ .

"W dalszym ciągu poważna część miasta zatruwana jest obrzydliwymi wyziewami, których ogniskiem są odprowadzane do Wisły odpadki z rzeźni miejskiej. Na dosyć szerokim pobrzeżu i w części Wisły utworzyło się trzęsawisko cuchnące, które nie tylko zatruwa powietrze w dużej części miasta w okolicy rogatek Dobrzyńskich, lecz masowo zatruwa ryby w Wiśle. W pobliżu odpływów z rzeźni widzi się masę martwych ryb, zatrutych odpływami, wiele z tych ryb osiada w trzęsawisku, rozkładając się i powiększając ognisko trujących wyziewów. „

To jest stary artykuł z dawnych lat , ale świadczy o tym że nie tylko petrochemia jest trucicielem . Szkoda , że Płock leży w górze rzeki . Gdyby doszło tam do jakiejś wielkiej katastrofy to wszystko przypłynie do nas …

A oto relacja wędkarza –„ znajomego po kiju „ :

„ Piątek, sobota i niedziela trzy dni spędzone nad Wisłą. Pogoda wspaniała, ale to co zobaczyłem nie mieści się w głowie. Nad Wisłę przyjeżdżam wędkować od  lat Tyle śniętej ryby nie widziałem nigdy . Tylko w jednym zamęcie oszacowałem na jakieś pół tony. Okropny fetor rozkładających się leszczy, sandaczy i kleni. Brak mi słów … „

Widzisz – nie tylko temu panu  . Są to na szczęście przypadki coraz rzadsze i chyba dobrze , że tak nagłaśniane . Może to spowoduje , że przemysłowe brudasy nauczą się większego respektu dla natury . Z ulgą odnotowałem fakt stałego monitoringu stanu zanieczyszczenia wody w Wiśle i publikowanie tych danych w Internecie . Niestety trudno jest zapomnieć mocząc przynętę w wodzie o tych wszystkich ciężkich i lżejszych pierwiastkach , oraz  cząsteczkach mogących pozbawić mnie tej przyjemności . Wskaźnik zanieczyszczenia zmalał i ryby złowione w Wiśle nadają się do spożycia. Problem wędkarzy polega raczej na tym, iż na brzegach w korycie Wisły wykonywane są prace mające na celu wyrównanie dna, prostowanie brzegów i przekopanie betonowych progów. Widziałeś te pogłębiarki stojące przy moście na prawym brzegu ? Wiadomo że każdemu przedsięwzięciu towarzyszą efekty uboczne… Przy okazji tych działań ginie wiele organizmów zamieszkujących rzekę. Ekolodzy protestują, chcąc zatrzymać prace ale inżynierowie argumentują, że dzięki naprawie koryta rzeki zmniejsza się ryzyko powodzi i nasza tama będzie bezpieczniejsza . Warto się przyjrzeć straszącemu ludzi na Kujawach problemowi pod nazwą tama we Włocławku i ewentualnie nowa w Nieszawie . To już jest historia walki człowieka z przyrodą i zmaganie się społeczeństwa z problemami . Ryby oczywiście milczą . Może więc pora krzyczeć za nie, aby następne pokolenia także mogły wędkować ?  Na ryby pierwszy raz zabrał mnie mój dziadek . To on nauczył mnie wiązać haczyki .

 Wędkować a nie łapać ryby !  I szanować piękno natury .

Reszta przyszła sama z wiekiem i głębszym zrozumieniem z jak wielkiego bogactwa dane mi jest korzystać .

 Teraz moja kolej przekazać tę mądrość dalej ?

 No i co najważniejsze, ta historia trwa i wciąż jest żywa.

                                                 Spisał  :

                                               Igor  Lejman