Aigl

TAMA 

STOI SOBIE PROBLEM .

Elektrownia Wodna we Włocławku produkuje tyle ekologicznie czystej energii, co wszystkie pozostałe hydroelektrownie przepływowe w kraju. 

Jej 33 letnia praca sprawiła, że nie spalono w tym czasie 23 mln. ton węgla. 

Jest to największa w Polsce elektrownia wodna na rzekach nizinnych.

     Wisła przyciągała ludzi od zarania dziejów. Już praczłowiek osiedlał się w jej dolinie, bo ziemia wyśmienicie nadawała się do uprawy, lasy dostarczały zwierzyny i drewna, a rzeka życiodajnej wody i ryb. Z biegiem lat zaczęto też doceniać handlowe znaczenie Wisły. By jednak uczynić ją bezpieczną i żeglowną, zaczęto rzekę „układać”. - Pierwsze wzmianki o regulacji Wisły pochodzą aż z XIII wieku - opowiada Wacław Zdulski, prezes Elektrowni Wodnej we Włocławku Sp. z o.o. - Ale jej kompleksowe zagospodarowanie zaczęło się na terenach pod zaborem pruskim w dziewiętnastym stuleciu.
     Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. czyniono dalsze próby regulacji rzeki. Z powodu braku pieniędzy ograniczono się jednak tylko do sypania ziemnych wałów, a działania te przybrały na sile po katastrofalnej w skutkach powodzi z 1924 roku.

Kaskadowe plany

     Po II wojnie światowej przystąpiono do dalszych prac, naturalnie z „socjalistycznym rozmachem”. Przerwano je jednak już na początku lat pięćdziesiątych. Jednocześnie narodził się pomysł stworzenia tzw. kaskady dolnej Wisły, czyli planowego zagospodarowania rzeki poprzez budowę stopni wodnych oraz jej energetyczne wykorzystanie - pierwsze wzmianki o takim planie notujemy w 1911 roku. Realizację rozpoczęto od tamy we Włocławku. W jej pobliżu miało powstać też ujęcie wody dla tzw. Kanału Centralnego, który miał zasilać tereny miedzy Odrą a Wisłą. Do jego budowy jednak nie doszło, szybko zarzucono też plany kaskady. Od tamtego czasu brak jest jakiejkolwiek koncepcji dalszej regulacji Wisły.

674 kilometr

     Ze szczytnej idei sekwencyjnej zabudowy Wisły pozostał więc jedynie stopień wodny Włocławek, zrealizowany w latach 1962-1970. Jego czołowe budowle piętrzące to: śluza żeglugowa, elektrownia wodna, przepławka dla ryb, jaz i ziemna zapora czołowa - wszystkie zlokalizowane w jednym przekroju, na 674,85 kilometrze biegu najdłuższej polskiej rzeki. Na skutek spiętrzenia powstał największy w centralnej Polsce zbiornik wodny o długości ponad 55 kilometrów i powierzchni 75 km2. Maksymalna szerokość jeziora wynosi około 3 kilometry , głębokość do15 m, a całkowita pojemność to ponad 370 mln m3.

Na część gwizdka

     Na lewym brzegu rzeki, między śluzą żeglugową dla jednostek o wyporności do 1600 ton (i rocznej przepustowości około 6 mln. ton) a jazem regulującym przepływ wody powstał budynek elektrowni. Obiekt o długości 154 m i szerokość 60 m podzielony jest na trzy zdylatowane sekcje, w każdej znajdują się dwa hydrozespoły typu Kaplana (o mocy 27,8 MW, co daje elektrowni 160,2 MW łącznie).
     Zgodnie z pierwotnym założeniem hydroturbiny powinny pracować w systemie szczytowym i interwencyjnym. Woda poniżej zapory miała być utrzymywana przez kolejne piętrzenie (planowany stopień Ciechocinek), co pozwalałoby na całkowite wyłączanie elektrowni i ponowne jej uruchamianie w godzinach energetycznego szczytu. Do czasu powstania stopnia w Ciechocinku włocławska elektrownia miała wytwarzać energię w czasie, kiedy jest jej w nadmiarze, przepuszczając przez turbiny minimalny przepływ. Praca szczytowa i interwencyjna w tym rozwiązaniu tymczasowym odbywała się przy nadwyżkach wody w zbiorniku górnym. Ponieważ do tej pory nie powstał stopień w Ciechocinku, Włocławek wytwarza w ten sposób energię od chwili jej uruchomienia.
     - W wyniku takiej pracy stopniowo narastał problemem erozji koryta rzeki poniżej zapory - mówi prezes Zdulski. Systematyczne zmniejszanie się poziomów lustra dolnej wody i niski stan Wisły wymusiły na elektrowni zwiększenie przepływu minimalnego z 300 m3/s do 350, a w połowie lat 90. do 450 m3/s, zmianę sposobu pracy turbin, zainstalowanie elektrycznych hamulców hydrozespołów (z uwagi na brak dostatecznego zanurzenia ich wirników), budowę tymczasowego progu podpiętrzającego poniżej stopnia, wreszcie częstsze remonty umocnień brzegowych i dennych. - Mimo to produkcja energii we Włocławku jest wielce opłacalna - zapewnia prezes Wacław Zdulski.

12 orłów bielików

     Rejon zapory upatrzyły sobie wydry i bobry. Na zbiorniku nie brakuje kormoranów, czapli i mew. - Zimą „mieszkają” u nas nawet orły bieliki - z dumą opowiada prezes Zdulski. - Jak mróz przyciśnie, w pobliżu elektrowni żeruje dwanaście tych pięknych ptaków.
     Niestety ekolodzy mają też argumenty, z którymi prezesowi elektrowni trudno się nie zgodzić. Prowadzone badania wykazały, że zbiornik jest niestety czymś w rodzaju naturalnej… oczyszczalni ścieków, gromadzącej rumowisko rzeczne i niesione przez wodę nieczystości. - Robimy, co możemy, by zbiornik był czysty - przekonuje prezes. - Ale nasze starania na niewiele się zdadzą, jeśli do rzeki nadal spuszczane będą nieoczyszczone ścieki zarówno komunale jak i przemysłowe. A o tym jakoś protestujący „zieloni” nie wspominają. Stan taki odpowiada chyba również elitom rządzącym, bo nie muszą wystąpić przeciw pseudoekologom. Mam nadzieję, że bodźcem nie będzie powtórka roku 1924. Spełniłoby się po raz kolejny przysłowie „mądry Polak po szkodzie”. Gdyby jednak do tego doszło, to z całą pewnością pseudoekolodzy znajdą winnych, ale nie w swoich szeregach.

I co dalej ? !

 Krążą plotki o pęknięciach i podmywaniu Włocławskiej tamy .

Doraźnie usypano wał spiętrzający wodę , w celu zmieszenia różnicy poziomów .

Czekamy na klęskę ?

Materiały ze stron www.

     Przedstawił i uporządkował :

                                                                     Aigl

www.sezamek.com  2005 D.F.